Bonanza

Pierwotnie opublikowano 08 marca 2013

Lata 60-te dwudziestego wieku. Amerykański serial telewizyjny “Bonanza” podbił serca widzów na całym świecie. Wyprodukowany przez stację NBC odcinkowiec był westernem, który jako gatunek filmu był w tamtym czasie niezwykle popularny. Był to jednocześnie film obyczajowy, którego bohaterowie niezłomnie przestrzegali tradycyjnych zasad moralnych.
Akcja serialu toczyła się w latach po zakończeniu wojny secesyjnej, na rancho Ponderosa w stanie Nevada. Głównymi bohaterami byli Ben Cartwright oraz jego trzej synowie. Ben żenił się trzy razy. Każda z jego trzech żon zmarła wkrótce po urodzeniu dziecka. Samotny ojciec wychowywał swoich trzech synów Hosa, Adama i „Little” Joe wpajając im takie wartości jak rodzina, uczciwość i przyjaźń. Każdy z odcinków z reguły stanowił oddzielny epizod, w którym bohaterowie przeżywali liczne przygody i rozwiązywali rozmaite problemy.

Raz w tygodniu, w niedzielę, zasiadaliśmy przed telewizorami by śledzić kolejne przygody rodziny Cartwright’ów. Następnie, w przedszkolu, a później w szkole, odtwarzaliśmy te przygody w zabawie. Każdy chłopak chciał odgrywać rolę któregoś z bohaterów serialu. Na tym tle dochodziło do częstych sporów, w zależności od tego, który z synów Bena był odważniejszy lub przebieglejszy w ostatnim odcinku. Tylko jeden mógł odegrać jego rolę, a chcieli wszyscy.

W ślad za serialem, na podbój świata ruszyły komiksy. Ich wydawcą na rynku amerykańskim była firma DELL (5 zeszytów), a następnie Gold Key (37 zeszytów). Wydawcy ci specjalizowali się w produkcji komiksów na podstawie seriali telewizyjnych oraz filmów telewizyjnych i kinowych. Charakterystycznym dla tych komiksów było umieszczanie fotografii na ich okładkach.
To właśnie te okładki kusiły najbardziej. Zeszyty komiksowe „Bonanza” były publikowane niemal we wszystkich krajach zachodnich. Ale do polskich miłośników komiksu trafiały one przede wszystkim z … Polski. W latach 60-tych i 70-tych, polskie drukarnie realizowały druk komiksów na zlecenie wydawców z krajów Europy zachodniej. To z tych drukarni strużka komiksów – w językach szwedzkim, duńskim, niemieckim, angielskim czy holenderskim – wyciekała do ich polskich miłośników.

Nie skomplikowane historie zawarte w zeszytach „Bonanza” były sprawnie przedstawione w kadrach. Brak znajomości języka, w którym wydano komiks nie stanowił problemu w ich zrozumieniu.
Mając 8-10 lat jest się, z reguły, bezkrytycznym. Dodatkowo, niemal każda nowość jest dla dziecka zupełną nowością. Komiksy zeszytowe (i to z foto-okładkami) były taką zupełną nowością. Dlatego nie przeszkadzało to, że rysunki w tych komiksach były proste, czasem pokraczne, że narysowane postaci głównych bohaterów tylko nieznacznie przypominały ich oryginały. Najważniejszym było posiadanie publikacji z ulubionymi bohaterami, do tego przedstawionymi na zdjęciu na okładce.
Mając 50 lat z okładem można sobie pozwolić na bycie bezkrytycznym wobec swoich dziecięcych czy młodzieńczych wspomnień, szczególnie tych miłych. Ten bezkrytycyzm przejawia się w sentymencie, jaki czujemy wobec, na przykład, przedmiotów, które takie wspomnienia przywołują. W tym wypadku są to zeszyty serii komiksowej „Bonanza”.