Gałgan

Pierwotnie opublikowano na stronie 16 października 2015

Zawsze cieszy mnie, gdy kupując na przysłowiowego „czuja” nieznane wcześniej płytę z muzyką, książkę lub komiks, po bliższym zapoznaniu się z zawartością uznaję mój wybór za słusznie dokonany.

Ponieważ tutaj piszę o komiksach, to wspomnę tylko o moim najnowszym komiksowym zakupie „na czuja”.
Podczas ostatniego Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi 2015 trafiłem na stoisko niezależnego wydawnictwa, na którym znalazłem pięć kolejnych zeszytów serii „Gałgan”. Jej twórcą jest Jan Skarżyński, który samodzielne wydawanie swojego projektu rozpoczął w październiku 2014. Jestem przekonany o tym, że anonse o tym komiksie widziałem w internecie wcześniej. Jednak dopiero bezpośredni kontakt z publikacją, jej przekartkowanie, spowodował podjęcie decyzji o zakupie…od razu wszystkich dostępnych numerów. Przeczytałem je en masse, bowiem wciągnęła mnie zawarta w historii tajemnica. Myślę też, że graficzna realizacja scenariusza jest dodatkowym elementem pozytywnie wpływającym na odbiór tego komiksu. Nie jestem przekonany o tym, czy inna stylistyka (rysunek bardziej realistyczny, kolor) skłoniły by mnie do zainteresowania się publikacją wtedy podobną do wielu innych. Ten komiks graficznie wyróżnia się z tłumu, co mój „czuj” przypisał mu na plus. Na marginesie, udział w konwencie komiksowym daje możliwość poznania i nabycia z pierwszej ręki ciekawych publikacji zinopodobnych, które, przy ich niskim nakładzie i bardzo ograniczonej dystrybucji można przeoczyć.

Tytułowy Gałgan jest siedemnastolatką, która samotnie mieszka w domku za miastem. Towarzyszy jej gadający kot Rufus. Historia rozpoczyna się surrealistycznie, bo zasztyletowaniem poduszki przytulanki, w które zamieszana (wrobiona?) jest bohaterka komiksu. Wokół tego zabójstwa rozwija się akcja, do której wprowadzane są kolejne postaci – rodzice dziewczyny, o których nie wiadomo wiele, poza tym, że ją opuścili (umarli? zginęli? porzucili ją?), gdy była dzieckiem; taksówkarz Hieronim, który jej pomaga; listonosz, którego prawdziwe intencje nie są jeszcze znane; dyrektorka szkoły mająca wobec dziewczyny podejrzane zamiary; para policjantów badających sprawę zabójstwa poduszki. Autor wplata wątki surrealistyczne – wspomniana zamordowana poduszka, gadający kot, rower dziewczyny potrafiący odgryźć nogę – oraz sugeruje możliwość pojawienia się elementów paranormalnych. Pięć zeszytów to dużo, ale dotychczasowa akcja pozwala przypuszczać, iż to dopiero początek, że jeszcze niejedno może zaskoczyć i bohaterkę, o której inni zdają się wiedzieć więcej, niż ona sama, i oczywiście czytelnika.

Czekam na kolejne zeszyty serii. Czekam na kolejne zaskoczenia … i ostateczne wyjaśnienie, o co tu tak naprawdę chodzi. Chociaż, jak dla mnie, wyjaśnienie to nie musi zbyt szybko nadejść. Ta seria nie musi się zbyt szybko zakończyć.