Tyfus, Homek i Erotomek

Pierwotnie opublikowano na stronie 09 lipca 2015

Pierwsza połowa lat 90-tych ubiegłego wieku była dla polskich twórców komiksów dobrym okresem. Głównie dzięki temu, że uzyskali oni dostęp do możliwości druku swoich dzieł. Wcześniej kserowane, undergroundowe ziny i albumy zaczęły coraz częściej pojawiać się w formie drukowanej, i co znamienne, nadal bez jakiejkolwiek cenzury. Zdobyta dzięki przemianom ustrojowym swoboda wypowiedzi była przez wielu twórców wykorzystywana w sposób specyficzny. Oprócz poruszania problemów politycznych czy społecznych, swoboda ta wyrażała się głównie poprzez … wyrażanie się. Wulgaryzmy pojawiały się w przeważającej liczbie publikacji. A w tej liczbie, najczęściej tylko dlatego, że … można, i dlatego, że „jarali się” nimi sami młodzi twórcy i młodzi czytelnicy. Komiksy, w których wykorzystanie wulgaryzmów było podyktowane uzasadnionymi potrzebami scenariusza stanowiły rzadkość.

Komiksem, w którym wulgaryzmy pojawiają się średnio w co drugim kadrze jest „Tyfus, Homek i Erotomek” będący parodią serii komiksowej „Tytus, Romek i A’TomekJerzego Chmielewskiego. Autorem scenariusza i rysunków tego komiksu jest Bartosz „Termos” Słomka, a wydawcą oficyna Masło. Kupiłem to wydanie bezpośrednio od autora podczas Festiwalu Komiksu w Łodzi w roku 1995.

W wypadku tej publikacji, rynsztokowe słownictwo nie razi. Przeciwnie, pasuje ono idealnie do zastosowanej przez autora formuły parodii polegającej, w tym wypadku, głównie na przeciwstawieniu grzecznemu językowi języka wulgarnego. Autor dokonuje symultanicznego przekładu wulgaryzmów i zwrotów slangowych na język literacki, co stanowi dodatkowy element satyryczny. Komiks został napisany i narysowany tak, że na pierwszy rzut oka można uznać, iż komiks ten mógł być napisany i narysowany przez samego Papcia Chmiela. Posiada on bowiem wszelkie atrybuty parodiowanej serii, to znaczy podobne tempo i sposób prowadzenia akcji, podróże w czasoprzestrzeni, alternatywne rzeczywistości oraz elementy moralizatorskie (inaczej).

Bez zdradzania szczegółów scenariusza, napiszę jedynie to, że komiks zawiera treści, które można uznać za kontrowersyjne, np. pijane i przeklinające siostry zakonne, czy pojedynek na #@%e (penisy).