Diadem Tamary


Ponieważ seria o kapitanie Żbiku, a w tym również odcinek zatytułowany „Diadem Tamary” znana jest chyba każdemu miłośnikowi komiksu w Polsce, nie zamierzam zanudzać nikogo ich opisem.

Dlaczego więc w moim cyklu „z półki zdjęte” wspominam o tym właśnie zeszycie?

Kiedy miałem czternaście lat, mogłem pochwalić się kolekcją około trzech setek zeszytów komiksowych. Wśród nich znajdowały się tak zwane „klasikery” (Bonanza, Tarzan, Ilustrowani Klasycy, Magnus, Turok), kilka z DC, wiele z Marvel’a, komiksy z DDR’u, ze Szwecji i oczywiście serie z Tytusem, Kapitanem Żbikiem, Hansem Klossem, Podziemny Front i inne.

Komiksy nie były wtedy (i nadal nie są) moją jedyną pasją. Od piątej klasy podstawówki uczęszczałem do klasy sportowej. Ze względu na obecnie ogólną dostępność w sprzedaży i relatywnie niską cenę, dzisiejszej młodzieży może się to wydać nie prawdopodobne. Jednak, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku posiadanie własnej, prawdziwej, skórzanej piłki do nogi było marzeniem niejednego chłopaka. Na mojej ulicy, przy której mieszkało nas kilkunastu, tylko jeden (a może dwóch…?) miał taką piłkę. Chciałem taką mieć i ja. Jedna pasja przezwyciężyła drugą. Sprzedałem niemal wszystkie moje komiksy, w tym całą serię o kapitanie Żbiku, i kupiłem piłkę. Cieszyłem się nią może tydzień, a potem nastąpiła refleksja. Rozpocząłem mozolne negocjacje z kolegami, którym wcześniej odsprzedałem moją kolekcję. Zajęło mi to trochę czasu. Udało mi się odkupić około połowy komiksów, z których więcej niż połowa zdążyła przejść ze stanu dobrego w stan makulaturowy. Następnie, w trakcie kolejnych lat kolekcjonowania udawało mi się dokupić kolejne egzemplarze, do których miałem sentyment. Niektóre z nich zdobyłem po wielu latach, kiedy to ich cena antykwaryczna stała się bardzo „kolekcjonerska”. Patrząc z perspektywy czasu, była to bardzo droga piłka.

Wracając do „Diademu Tamary”. Był to jeden z nielicznych zeszytów, których nie udało mi się odkupić lub kupić ponownie. Pierwotnie dlatego, że nikt z moich znajomych go nie miał (nawet tego wcześniej mojego egzemplarza). Następnie dlatego, że jest pewna granica dla ceny „kolekcjonerskiej”, którą gotowy jestem zapłacić.

Wtedy przyszedł Leszek z Wydawnictwa Ongrys i rozpoczął starania zmierzające do wznowienia cyklu komiksowego o kapitanie Żbiku. Najnowszym ze wznowionych przez niego zeszytów jest właśnie „Diadem Tamary”. Jego zakup stanowi dla mnie klamrę zamykającą sprawę konsekwencji decyzji o sposobie „sfinansowania zakupu piłki do nogi”.

Dziękuję Ci Leszku.
————-
„Diadem Tamary”
scenariusz Zbigniew Bryczkowski; rysunki Grzegorz Rosiński
wydanie II
Wydawnictwo Ongrys, 2018