Solidarność – pierwszych 500 dni

Do zdjęcia tej publikacji z półki miałem szczególną okazję.

Autor rysunków do tego komiksu, mistrz satyry, aktor, estradowiec, radiowiec oraz autor książek, przyjechał do Szczecina by wziąć udział w spotkaniu, które w sali ProMedia zorganizowała z nim Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie. Okazją do wczorajszego spotkania była premiera najnowszej książki „Chamo Sapiens” bogato ilustrowanej przez autora.

Tym wszechstronnym twórcą jest Jacek Fedorowicz.

Zdobył on moją sympatię już w latach 60-tych ubiegłego wieku, kiedy to współtworzył i prowadził dwa telewizyjne programy rozrywkowe „Poznajmy się” i „Małżeństwo doskonałe”. Współtworzonych przez niego satyrycznych programów radiowych „60 minut na godzinę” (lata 70-te) emitowanych w Programie III Polskiego Radia starałem się nigdy nie przegapić. Jego co poniedziałkowe felietony emitowane o 07:00 rano w radiowej 3-ce dawały mi pozytywnego kopa na cały tydzień. No, i filmy z jego udziałem… No, i książki jego autorstwa… No, i komiks …

Właśnie … komiks.

Egzemplarz wydany w roku 1989 przez Wydawnictwo ETHOS, który posiadam jest uzupełnioną o przedstawienie wszystkich postaci pojawiających się w dialogach reedycją pierwszego wydania z roku 1984 (wydawca: Alicja i Franciszek Postawka).

Publikację tego komiksu zaproponowali Wojciech Starzyński i Andrzej Witwicki.

Tak o tym napisał Jacek Fedorowicz: „Było to kilkanaście miesięcy po wprowadzeniu stanu wojennego. Dość ponuro było, beznadziejnie, a chwilami groźnie. Na ulicach królowało zwycięskie ZOMO, a z telewizorów płynęły potoki oszczerstw pod adresem wszystkiego, co w Polsce uczciwe i wartościowe. […] Przyszło do mnie dwóch, ale nie przestraszyłem się specjalnie, bo to było wieczorem – esbecy chadzają parami, ale na ogół o świcie. Przedstawili się prawdziwymi nazwiskami, Wojciech Starzyński i Andrzej Witwicki […]. Przyszli z pomysłem, który uznałem za wspaniały, że mianowicie należy odtworzyć w skrócie historię „Solidarności” od narodzin do 13 grudnia (czyli „Solidarności” nadziemnej) i że należy to zrobić w formie komiksu, co wydatnie powiększy grono czytelników. Pomysł mnie zachwycił i nie podobało mi się w nim tylko to, że autorem komiksu miałem być ja. Nie czułem się na siłach. Po tamtych dwóch przyszedł jeszcze jeden – Marek Owsiński – i też przekonywał mnie, że powinienem się podjąć. Podjąłem się, bo patrząc na Owsińskiego nagle sobie uprzytomniłem, że oto stoi przede mną radiowiec wyrzucony z radia za działalność związkową, a głównie za radio „Solidarność” Regionu Mazowsze, które do 13 grudnia nagrywało wszystko, co tylko z historią związku się wiązało, ponadto jest z wykształcenia historykiem, ponadto ma bzika na punkcie zbierania taśm archiwalnych, więc to właśnie on podejmie się napisania tekstu. Podjął się i tak właśnie powstał ten komiks.

Jeszcze jedno, jakże dzisiaj ważne, stwierdzenie „zgodnie z buńczucznym oświadczeniem na okładce wszystkie teksty wypowiedziane przez postacie historyczne są fragmentami autentycznych wypowiedzi pracowicie spisanych z taśm przez Owsińskiego, co tłumaczy ich chropowatość i nieliterackość […] Wiele ten komiks zawdzięcza nie tylko taśmom archiwalnym, ale i archiwom fotograficznym udostępnionym mi przez zaprzyjaźnionych fotografów płci obojga, których nazwisk nie wymienię, bo – mimo całej mojej wiary w nieodwracalność naszego odzyskania wolności – nie jestem w stanie tak na 100 proc. zagwarantować, że te archiwa w przyszłości jeszcze kiedyś się nie przydadzą.

Dobrze, że powstał ten komiks. Dobrze, że opublikowano go nie tylko w Polsce, ale również w USA, Australii, Rosji .
Jest to prawda historyczna spisana na żywo. Mój pesel tak właśnie pamięta tamten okres i tamte (a nie inne) postacie historyczne oraz takie (a nie inne) ich działania.