Ziarno szaleństwa

Czytanie komiksu „Ziarno szaleństwa” Thomasa Mosdi (scenariusz) i Emanuella Civiello (scenariusz/ilustracje) rozpocząłem od … jego oglądania. Około dwudziestu lat temu kupiłem ponadwymiarowe (A3), limitowane, sygnowane przez rysownika, czarnobiałe wydanie drugiego tomu serii, zatytułowanego „Wielki ornament”. Rysowane ołówkiem plansze urzekły mnie tak bardzo, że nabyłem ten wolumin pomimo nieznajomości języka francuskiego. Wydawcą tej limitowanej do 950 egzemplarzy publikacji z 1997 roku był Guy Delcourt Productions.

W roku 2000 wpadł mi w ręce jesienny numer amerykańskiego magazynu „Heavy Metal”, w którym opublikowano pierwszy tom serii noszący tytuł ”Igguk”, tym razem w baśniowych, nastrojowych i mrocznych kolorach oraz w zrozumiałym dla mnie języku. Ta lektura spowodowała, że zdecydowałem, by przy najbliższej okazji zakupić całość serii w języku, w którym czytanie nie sprawi mi trudności. Taka okazja nadarzyła się, gdy natrafiłem na włoskiego „integrala” zawierającego wszystkie cztery tomy opowieści (1. Igguk, 2.Wielki ornament, 3. Morryowen, 4. Bezduszny król). Jest to album wydany w roku 2011 przez Magic Press Edizzioni srl.

Pora napisać, o czym jest ten komiks.
W średniowieczu, w którym chrześcijaństwo zniszczyło wszystkie inne wyznania, świat Faërie (Świat Baśni) ginie pod presją sił demonicznych. Aby ocalić swój lud i jego ziemie przed zniszczeniem, czarodziejska królowa powierza alchemikowi Iggukowi Plitchwookowi, zwanemu również „Pamięcią Elfów”, misję odnalezienia kryształowego serca. Dla doświadczonego elfa alchemika jest to początek niezwykłych przygód, które doprowadzą go do wiecznej chwały … lub do najstraszniejszej śmierci.