Fantastyczne światy Huberta Ronka: World of Aghart, Kraina Herzoga

Hubert Ronek ma dar kreowania fantastycznych światów. Jego najnowszym … O.K. nie najnowszym, gdyż pomysł i pierwsze strony powstały wiele lat temu … dziełem jest aktualnie publikowana na łamach magazynu „Victor” (od numeru 9/2017) seria „World of Aghart”.

Cytując autora: „historia rozgrywa się w realiach fantasy, jest więc nieco elementów fantastycznych, ale również magicznych. Wykreowany świat jest bliżej nieokreśloną rzeczywistością, powiązaną jednak pewnymi tajemniczymi elementami z otaczającym czytelników światem, znanym z realnego życia. Fabuła początkowo skupia się na wojnie wpływów pomiędzy dworem władcy, a odgrywającym coraz większe znaczenie klasztorem. Chęć władzy i bogactwa są tu oczywiście elementami, o które toczy się gra, ale najważniejszym aspektem jest wizja świata i odkrycie prawdy o nim – czym jest ów świat, jak został stworzony. Można powiedzieć, że w konflikcie nauki i wiary na warsztat zostają rzucone pytania: Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Czy jesteśmy sami we wszechświecie?
Pytania dużego kalibru, ale stawiane w domyśle przez samych bohaterów, gdzieś jako fundament rozgrywających się wydarzeń. Wszystko więc podane raczej w lekkiej mainstreamowej konwencji. Stworzony świat obfituje w nierealne postacie, paletę ras, gatunków i fantastycznych bohaterów, czasami wyjętych jakby z innych (np. cartoonowych) konwencji.

Inną kreacją Huberta, wspólnie z Dominikiem „Luckiem” Szcześniakiem, jest Kraina Herzoga. Ten komiks został doceniony przyznaniem kilku nagród (m.in.: w roku 2003 główna nagroda w konkursie TVP i Universal Pictures – Oswoić Hulka; także w 2003, za pierwszy epizod serii, nagroda dla najlepszego rysownika w konkursie magazynu „Świat Komiksu”). Podobnie jak w World of Aghart, „stworzony świat obfituje w nierealne postacie, paletę ras, gatunków i fantastycznych bohaterów”. Głównymi postaciami są dwaj heroldowie tytułowego władcy Herzoga. To ich przygody stanowią podstawową treść komiksu.

Pierwszy album „Krainy Herzoga” został wydany w kwietniu 2005 roku przez „Studio Domino” Sp. z o.o. Premiera odbyła się podczas lubelskiego TRACH!a. Scenarzystami komiksu są Dominik „Lucek” Szcześniak i Hubert Ronek, który jest również rysownikiem.

Niewielka liczba egzemplarzy tego albumu jest jeszcze dostępna w dobrych internetowych sklepach komiksowych oraz u wydawcy „Studio Domino” Sp. z o.o.

Przygody heroldów Herzoga były drukowane wcześniej na łamach fanzinów „KGB” i „Ziniol”, oraz w „Świecie Komiksu” nr 30 i w „Znakomiksie” nr 10. Ostatnio, zupełnie nowy epizod autorstwa Dominika „Lucka” Szcześniaka (sc.) i Daniela Grzeszkiewicza (rys.) pojawił się w 15-tym numerze naszego magazynu „Znakomiks”.

Wraz z autorami tych historii, wśród których są Hubert Ronek, Dominik „Lucek” Szcześniak, Mateusz Skutnik, Daniel Grzeszkiewicz, J.Michalski, Marcin Ściolny i K.Kozłowski przygotowujemy się do podjęcia decyzji o publikacji w albumie, który roboczo nazywamy „0+”, wszystkich, tamtych, nie zawartych w pierwszym tomie historii oraz grafik. Ten „+” oznacza to, że twórcy podejmą się stworzenia nowych stron komiksu oraz grafik specjalnie do tego albumu. Co Wy na to?

Zaszufladkowano do kategorii Newsy

The Amazing Spider-Man: HOOKY

18 marca 2017 zmarł Bernie Wrightson. RIP.

Zbytnio nie przepadam za horrorem, makabrą i gore w komiksie. Wiele zależy od tego, w jaki sposób są one przedstawiane oraz z jaką intencją. Artystą, który potrafił wyśmienicie łączyć te elementy z tematyką super bohaterską był Bernie Wrightson.

Poruszony smutną informacją o jego śmierci postanowiłem zdjąć z półki któryś z ilustrowanych przez niego komiksów. Nie zdecydowałem się na oczywistą oczywistość, ale na coś, co może być mniej znane fanom w Polsce. Jest to wydany przez The Marvel Comics Group w sierpniu 1986 roku 22-gi numer Marvel Graphic Novel zatytułowany „The Amazing Spider-Man: Hooky”.

Spider-Man spotyka dziewczynkę Marandi Sjorokker, aka Spindrifter (krążący tułacz), która zna jego sekret. Ta z wyglądu dwunastolatka okazuje się być wiekową czarodziejką z innego wymiaru, która przestała rosnąć oraz dojrzewać mentalnie z powodu zaklęcia rzuconego na nią przez jej ojca, złego czarnoksiężnika. Uczynił to w chwili, gdy inni, dobrzy czarnoksiężnicy pokonali go. Nie byli oni pewni, czy powinni również unicestwić jego córkę zanim i ona prawdopodobnie wyrośnie na złą czarownicę. Tuż przed swoją śmiercią, ojciec otoczył ją zaklęciem. To powstrzymało tych, którzy go pokonali przed uśmierceniem dziewczynki.
Od tamtej pory Marandi zmieniała miejsce pobytu przemieszczając się między różnymi wymiarami, w tym również mieszkając na Ziemi, między innymi w sąsiedztwie Petera Parkera, gdy ten był jeszcze chłopcem oraz w Norwegii. Tą ciągłą wędrówką uniemożliwiała otaczającym ją osobom dostrzeżenie tego, iż ona w ogóle nie rośnie i nie starzeje się.

Dziewczynka czasami odwiedza swój wymiar by walczyć z prześladującą ją tam zmorą. Nazywa ją tordenkakerlakk, czyli po norwesku „karaluch z pioruna zrodzony” (w wolnym tłumaczeniu). Stworzenie to nie daje się w pełni pokonać. Za każdym razem, gdy powraca, jest ono uodpornione na to, co pokonało je poprzednio, w tym na najpotężniejsze zaklęcia, jakie jest w stanie wypowiedzieć czarodziejka. Tym razem zamierza ona ostatecznie pokonać tordenkakerlakka. Zaprasza do swojego wymiaru Spider-Mana, który nie tyle ma jej pomóc w pokonaniu stwora, co być świadkiem na wypadek, gdyby się jej nie powiodło. Nie mniej zostaje on uwikłany w walkę ze stworem, którego kilkakrotnie pokonuje. Ten jednak odradza się, coraz większy i coraz silniejszy. Ostatecznie Spider-Man dochodzi do wniosku, iż stwór został pozostawiony przez ojca dziewczynki po to, by mogła ona zwalczyć rzucony na nią czar, by mogła dorosnąć, gdy nadejdzie na to czas. Marandi musi sama stawić czoła tordenkakerlakkowi.

Scenariusz tego komiksu napisała Susan K.Putney. Ta fantastyczna opowieść z elementami nadnaturalnymi pozwoliła Wrightsonowi na przedstawienie serii groteskowych straszydeł, które namalował w charakterystycznym dla siebie, rozpoznawalnym stylu.

Andrzej Janicki: Napalony na komiks

W numerach 1 do 6 magazynu „Znakomiks” publikowaliśmy serię „Kołysanka” do mojego scenariusza.
Od numeru 2 do 6 rysownikiem serii był Andrzej Janicki. Cofając się pamięcią do tamtego okresu, muszę przyznać, iż współpraca przy tym komiksie układała się nam bardzo dobrze. Kontynuowaliśmy ją później poprzez publikację grafik i rysunków Andrzeja w kolejnych numerach pisma. Wspólnie nawiązaliśmy współpracę z angielskim rysownikiem Liam Sharp, autorem komiksu „Lap of the Gods”, którego pokolorowania podjął się Andrzej. Efekt tej współpracy czytelnicy mogą obejrzeć w „Znakomiks” #13.

W tych dniach na portalu wspieram.to ruszył projekt „Andrzej Janicki: Napalony na komiks”
Polecam i zachęcam do udzielenia wsparcia.

Andrzej Baron

Zaszufladkowano do kategorii Newsy

Nieuchwytni mściciele

W październiku 1917 roku, pod przewodnictwem Komunistów-Leninistów, masy pracujące Rosji osiągnęły wielkie zwycięstwo rewolucyjne. Obaliły klasy wyzyskiwaczy i ustanowiły pierwszy na świecie kraj rządzony przez robotników i chłopów, gdzie wszyscy ludzie są równi a wszystkie fabryki, firmy i ziemia należą do tych, którzy tam pracują. To był ponury i ciężki okres, podczas którego formowało się państwo, które dzisiaj znane jest jako potężny i miłujący pokój Związek Radziecki.
Nie mogąc zaakceptować siły narodu, która pozbawiła ich zagrabionych bogactw, poprzedni właściciele ziemscy i kapitaliści wzniecili wojnę domową. Tworząc tak zwaną Białą Gwardię przeciwnicy rewolucji wystąpili o pomoc zagranicznych interwencjonistów. Aby obronić osiągnięcia rewolucji, naród stworzył własną Armię Czerwoną.
Liczne bandy pustoszyły południowe stepy pozostawiając za sobą wypalone zgliszcza. Terroryzowały one pokojowo nastawioną ludność i okrutnie mściły się na Komunistach i ich sympatykach. W końcu, cierpliwość narodu wyczerpała się i powstał on przeciwko bandytom. Do walki włączyli się zarówno dorośli jak i dzieci.
Grupa nastolatków – Danko, jego siostra Ksania, Walery naukowiec i Cygan Jaszko – znana jako „nieuchwytni mściciele” utrzymywała w ciągłym strachu bandytów zgromadzonych wokół kozackiego atamana Burnasza. Sama wzmianka o „nieuchwytnych mścicielach” wzbudzała panikę w ich szeregach. W czasie walki, która rozpoczęła się po tym, jak jeden z ludzi Burnasza zamordował ojca Danki i Ksany, który był inicjatorem nowych praw w ich rodzimej wiosce, czworo młodych ludzi dokonywało wspaniałych czynów odwagi.

Zacytowany wyżej tekst pochodzi ze wstępu do komiksu pod tytułem „Nieuchwytni Mściciele” wydanego w 1986 roku przez Novosti Press Agency Publishing House. W roku 1988 została opublikowana druga część pod tytułem „Nieuchwytni Mściciele na tyłach wroga”.

Komiksy są adaptacją filmów kinowych o grupie młodych ludzi walczących z kontrrewolucjonistami. Ich akcja rozgrywa się na początku 1920 roku, w czasie wojny domowej, na obszarach południowej Ukrainy.
Po radzieckim kinowym sukcesie westernu „Siedmiu wspaniałych” z 1960 roku, który zaraz został wycofany z dystrybucji, władze zdecydowały się na przeciwstawienie zachodniej twórczości, własnych „poprawnych” dzieł o podobnym charakterze i oddziaływaniu na publiczność. Odpowiednie dyrektywy zostały skierowane do twórców. Swego czasu, sowiecką odpowiedzią na amerykańskie westerny był film „Czerwone diablęta” z 1924 roku. Zdecydowano się na ponowne jego nakręcenie. Reżyserem nowej wersji, pod zmienionym tytułem „Nieuchwytni Mściciele”, był Edmond Keosajan. Film powstał w 1966 roku i stał się dużym sukcesem w Związku Radzieckim. Dlatego Keosajan nakręcił jeszcze dwa filmy z tymi samymi bohaterami – „Nowe przygody nieuchwytnych mścicieli” (1968) i „Korona carów rosyjskich” (1971).

Filmy zostały wyeksportowane do wszystkich krajów bloku komunistycznego. W latach 70-tych i 80-tych XX wieku, filmy te były kilkakrotnie emitowane w polskiej telewizji. Pomijając kwestie ideologiczne i propagandowe, pamiętam je jako wciągające filmy przygodowe – bystrzy i przebiegli młodzi ludzie, podli i w wielu przypadkach głupi „biali”, sceny walk, strzelaniny, pościgi konne.

Wracając do komiksu. Jest to radziecki produkt eksportowy. Został wydany w języku angielskim. Autorem scenariusza i tekstów jest Sofia Iliniczna Ilina a rysunki wykonał Borys Fedjuszkin. Jest to zgrabna adaptacja filmów. Jednak to, co najbardziej skłoniło mnie do nabycia tych woluminów to rysunki Fedjuszkina. Zobaczcie sami.


Ps. Prawdopodobnie wydano adaptacje wszystkich trzech filmów. Ja zdołałem zdobyć jedynie pierwsze dwie.

Szczecińskie Spotkania Komiksowe III

„Studio Domino” Sp. z o.o. będzie obecne podczas trzecich Szczecińskich Spotkań Komiksowych. Szukajcie naszego stoiska podczas Giełdy Komiksowej. Jak zwykle przy okazji giełdy, nasze publikacje komiksowe będzie można nabyć w atrakcyjnych cenach.

Program imprezy cytujemy za jej organizatorami.

24 marca (piątek) godz. 18.00
ProMedia (al. Wojska Polskiego 2)
Spotkanie z Krzysztofem Gawronkiewiczem – grafikiem, malarzem, storyboardzistą, twórcą komiksów.
Prowadzenie: krzysztof Lichtblau

25 marca (sobota)
Exp Pub (ul. Mariacka 26)

Godz. 12.00 prelekcje poświęcone sztuce komiksowej i powieściom graficznym.

Joachim Tumanowicz „New Universe. Zapomniane uniwersum”
Krzysztof Lichtblau „Komiks w Szczecinie”
Artur „Wiseman” Niewczas „Mangi niszowe”
Paweł Gąsowski „Komiks i mit”

Godz. 12.00-18.00 giełda komiksów.
Na stoiskach będzie można znaleźć zarówno pozycje z prywatnych kolekcji lokalnych kolekcjonerów, jak i nowe publikacje wydawnictw takich jak Wydawnictwo Komiksowe, Kultura Gniewu, Wydawnictwo Fundacji Instytutu Kultury Popularnej, Ongrys oraz J.P. Fantastica. Swoje publikacje zaoferuje również „Studio Domino” Sp. z o.o.

Udział w giełdzie jest bezpłatny, jednak chętnych wystawców prosimy o wcześniejsze zgłoszenia do 19 marca na adres mailowy: stowarzyszeniepopart@gmail.com

Godz. 18.00 afterparty

Wydarzenia towarzyszące:
16 marca – 13 kwietnia – wystawa „#SocialMediaHeroins” Arnolda Wolińskiego w ProMedia

Organizatorzy:
Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie
Stowarzyszenie POP-ART

Partnerzy:
Pub EXP
Stowarzyszenie ENSO

Patronat: elewatorkultury.org

Zaszufladkowano do kategorii Newsy

Barbarella

Miałem naście lat (koniec podstawówki/początek liceum), kiedy na początku lat siedemdziesiątych XX wieku w polskiej telewizji wyemitowano film „Barbarella – królowa galaktyki” w reżyserii Rogera Vadima, z Jane Fonda w roli głównej.

W roku 40.000, przebywająca w podróży międzyplanetarnej astronawigator Barbarella otrzymuje polecenie od prezydenta Ziemi, by powstrzymać działania naukowca Duranda Duranda, który skonstruował broń pozytronową, za pomocą której zamierza sterroryzować Wszechświat. Poszukując naukowca, Barbarella trafia do systemu Tau Ceti, na planetę, na której przeżywa wiele przygód: spotkanie z sadystycznymi dziećmi i ich krwiożerczymi lalkami; spotkanie z łowcą, dzięki któremu poznaje naturalny, w przeciwieństwie do futurystycznego (patrz załączony kadr z filmu) sposób uprawiania seksu; pobyt w mieście rozpusty i dekadencji rządzonym przez despotyczną Czarną Królową; nieskuteczne seks-tortury za pomocą maszyny generującej impulsy rozkoszy, kiedy to zamiast umrzeć z rozkoszy doprowadza do przepalenia się maszyny; sprzymierzenie się z buntownikami toczącymi walkę przeciwko Czarnej Królowej i jej konsjerżowi, który okazuje się być Durandem Durandem; happy end.

Film powstał w roku 1968. Opinie o nim reprezentują całe spektrum od „dna”, kiczu, poprzez „oglądadło”, do filmu kultowego. Wszystko zależy od perspektywy (w tym perspektywy czasu), z jakiej jest on oceniany. Nie zamierzam polemizować z żadną z opinii, ani też wystawiać własnej.

Kostiumy i scenografia oraz efekty specjalne były, jak na czas ich powstania, zdecydowanie sci-fi i zdecydowanie przemawiały do wyobraźni oraz, jak później przekonałem się, dobrze transponowały do filmu zawartość komiksu. Przy czym, dialogi oraz kilka humorystycznych scen zdecydowanie podkreśliły komiksowość filmu. W latach 60-tych i pierwszej połowie 70-tych XX wieku filmy sci-fi lub fantasy nie pojawiały się w polskich kinach lub TV zbyt często. Stąd, w tamtym czasie, film ten zdecydowanie podobał się miłośnikom sci-fi i nie tylko im (hmm…Jane Fonda w otwierającej film scenie de facto będącej striptizem).

Fabuła filmu została oparta o komiks Jean-Claude’a Foresta. W 1962 roku stworzył on postać Barbarelli na potrzeby francuskiego magazynu „V Magazine”. Pojawiająca się tam w odcinkach historia została później wydana w albumie zbierającym wszystkie opublikowane części. Pomimo tego, że pojawiające się w komiksie nagość głównej bohaterki oraz sceny erotyczne przedstawione zostały w sposób daleki od dosadności (pornografii), komiks wywołał skandal. W USA został on uznany za pierwszy (chociaż niesłusznie za pierwszy) komiks „dla dorosłych”.

Film Rogera Vadima nie stanowi pełnej ekranizacji komiksu. Wykorzystuje główny wątek pierwszego epizodu zatytułowanego „Barbarella” oraz przedstawia kilka z zawartych w nim scen. Drugi epizod zatytułowany „The Wrath of The Minute Eater” opublikowany został jedynie w formie komiksu.

Wiele lat po obejrzeniu filmu udało mi się zdobyć francuskojęzyczne wydanie tego kultowego komiksu (Les Humanoides Associes_1994), a nieco później jego amerykańską wersję (Humanoids, Inc._2015). Nie wiem czy to upływ czasu, czy liczba przeczytanych w międzyczasie rozmaitych komiksów spowodowały to, iż ta długo oczekiwana lektura skończyła się tym, że uznając komiks za kultowy, to mimo wszystko w chwilach nostalgii z półki chętniej będę zdejmował film niż komiks. Wydaje się, że filmowa Barbarella (hmm…Jane Fonda) wywarła większe wrażenie na nastolatku, niż komiks na dorosłym fanie komiksu.