ACE Trucking Company

Dokądkolwiek, kiedykolwiek!
To jeden ze sloganów marketingowych kosmicznej firmy transportowej Ace Trucking Co. Jej właścicielem i jednocześnie kapitanem transportowca Speedo Ghost jest spiczasto-głowy Ace Garp. Jego załogę stanowią ochroniarz GBH (Dead), który uważa się za istotę martwą, szkieleto-podobny Feek the Freek pełniący obowiązki mechanika pokładowego oraz tryskający sarkazmem komputer pokładowy Ghost. Do ekipy dołączył jeszcze Chiefy the Pig-Rat, który, pomimo tego, że ustawicznie ubliża Feek’owi, jest jego najlepszym przyjacielem.

Tej grupy indywiduów niezwykłe przygody w różnych zakątkach kosmosu można było śledzić na stronach brytyjskiego tygodnika „2000AD Weekly”, począwszy od jego 232 numeru. Seria „Ace Trucking Co.” została stworzona przez scenarzystów Johna Wagnera i Alana Granta oraz rysownika Massimo Belardinelli (jedną zamkniętą historię narysował Ian Gibson). Na przestrzeni lat 1981-1988 powstało 650 stron tego komediowego komiksu s-f. Ciekawe jest to, że w momencie, gdy scenarzystom znudził się ten projekt i kilkakrotnie próbowali doprowadzić do zamknięcia serii, czytelnicy magazynu „2000AD Weekly” nie pozwolili na to.

Komiksy prezentowane na łamach „2000AD Weekly” zawierają dużą dozę angielskiego czarnego humoru. Jest to szczególnie charakterystyczne dla serii publikowanych w latach 70-tych do 90-tych. To właśnie ten humor i zabawy słowne, obok scenariuszy i niesamowitych czarno-białych rysunków przedstawiających historie inne od znanych mi wtedy głównie amerykańskich, polskich i nielicznych europejskich komiksów przełomu lat 70tych i 80-tych, przyciągnęły mnie do 2000AD.
Ace Trucking Co. nie zawierało dozy humoru. Z założenia, poczynając od scenariusza Wagnera i Granta, poprzez wymyślony przez nich futurystyczny CB-radio slang Ace Garpa, kończąc na rysunkach Belardinellego specjalizującego się w przedstawianiu wszelkiej maści dziwnie wyglądających obcych, ta seria w całości była kosmiczną (w obu znaczeniach słowa „kosmiczny”) komedią.

Bardzo lubię wracać do tego komiksu. Szczególnie skupiam się na CB-radiowych dialogach Ace Garpa. Staram się na nowo je odczytywać sprawdzając, jak tym razem je odbiorę. Kilku z moich znajomych anglojęzycznych fanów komiksu przyznało mi się, że oni również mieli trudności w natychmiastowym rozumieniu niektórych wypowiedzi Ace’a.

Serię udało mi się skompletować głównie w postaci reprintów w magazynie „The Best of 2000AD Monthly”. W latach 2008 i 2009 firma Rebellion opublikowała dwa tomy zawierające wszystkie odcinki „Ace Trucking Co.”

Domu: The Dreams of Children

Mangę „Domu”, jej brytyjskie wydanie z roku 1994 (Mandarin Paperbacks), kupiłem kierując się nazwiskiem autora. Po tym, jak wcześniej skompletowałem i przeczytałem „Akirę” (kolorowe wydanie firmy Dark Horse Comics, 1989) byłem przekonany, że cokolwiek wyszło spod pióra i ołówka Katsuhiro Otomo stanowi dobrą lekturę. Poza tym, bardzo lubię japońską SF.

Podobnie jak w „Akirze”, główni bohaterowie „Domu” mają zdolności telekinetyczne i parapsychiczne. Akcja tej sensacyjno-kryminalnej powieści toczy się w olbrzymim apartamentowcu. Dochodzi tam do serii tajemniczych zgonów mieszkańców. Prowadzone policyjne śledztwo nie daje rezultatów. Czytelnik dowiaduje się, że za zgonami stoi stary mieszkaniec budynku znany jako Stary Cho. Wykorzystując posiadane zdolności telekinetyczne prowadzi on dziecięcą zabawę polegającą na odbieraniu fantów od pokonanych przeciwników. Tyle, że w zabawie prowadzonej przez Starego Cho pokonani nie są świadomi uczestnictwa w grze, a pokonanie ich polega na doprowadzeniu ich do śmierci (najczęściej w drodze wypadku mającego znamiona samobójstwa). Na drodze Cho staje dziewczynka Etsuko, która właśnie wprowadziła się do budynku. Ona także posiada zdolności telekinetyczne i parapsychiczne …

Nie pomyliłem się.

The Hands of Shang-Chi, The Master of Kung Fu

W połowie lat 70-tych XX wieku świat zachodni przeżywał fascynację kulturą Dalekiego Wschodu, w tym sztukami walki wywodzącymi się z Chin, Japonii, Filipin czy Tajlandii. Fascynacja ta dotarła również do Polski. Zaczęliśmy poznawać coś więcej niż popularne judo. Pierwszym filmem karate, jaki trafił do polskich kin był japoński „Cobra” z 1976 roku. Opowiadał on o japońskim inspektorze policji, ekspercie karate, walczącym z japońską mafią. O Bruce Lee usłyszałem rok wcześniej, kiedy to wpadło mi w ręce kilka numerów brytyjskiego magazynu „Kung-Fu Monthly”, od roku 1974 wydawanego przez Dennis Publishing w Londynie. Film „Wejście smoka” (1973) sprowadzono do polskich kin dopiero w roku 1982. Fabułę tego filmu zna już chyba każdy.

Tak połknąłem bakcyla sztuk walki. Rozwijające się zainteresowanie spowodowało, iż w roku 1979 bez większego namysłu skorzystałem z okazji i kupiłem kilkanaście numerów komiksu „The Hands of Shang-Chi, The Master of Kung Fu” wydawanego przez Marvel Comics Group. Do zakupu przekonały mnie tematyka, główna postać komiksu wzorowana na Bruce Lee oraz rysunki Paul’a Gulacy. Natomiast scenariusze Dough Moench’a spowodowały, że na przestrzeni kilkunastu kolejnych lat skompletowałem całą serię wraz z Annual’em i zeszytami Gigant-Size.

Shang-Chi pojawił się w roku 1973, na fali wspomnianego wyżej zainteresowania kulturą Dalekiego Wschodu, w 15 i 16 numerze „Special Marvel Edition”. Autorem scenariusza był Steve Englehard a rysunki wykonał Jim Starlin. Od numeru 17 seria zmieniła tytuł na „The Hands of Shang-Chi, The Master of Kung Fu” i stała się sukcesem komercyjnym Marvel’a. Wspomniani przeze mnie Moench i Gulacy przejęli serię od numeru 22. Moench napisał scenariusze aż do zeszytu numer 122 włącznie. Wkrótce potem, numerem 125 zakończono serię (rok 1983). Rysownikami serii, oprócz Starlina i Gulacy’ego, byli Jim Craig, Keith Pollard, Mike Zek, William Johnson oraz Gene Day.

Tytułowym bohaterem komiksu jest Chińczyk Shang-Chi, wychowany i wyszkolony przez swojego ojca, doktora Fu Manchu, jako jedno z narzędzi realizacji jego zamierzeń zdobycia władzy nad światem. Jednak po wykonaniu pierwszego zleconego zadania, młody Shang-Chi zorientował się w charakterze prawdziwych zamiarów ojca. Wtedy to zaprzysiągł, iż uczyni wszystko, aby nie dopuścić do realizacji jego ambicji. Shanga zwerbował wtedy wywiad brytyjski i został on członkiem MI-6. Głównym wątkiem serii jest walka z Fu Manchu i jego sektą zabójców Si-Fan. Jednak Marvel nie byłby Marvel’em gdyby nie doprowadził do skrzyżowania pięści pomiędzy Shang-Chi a kilkoma ze swoich flagowych superbohaterów, takimi jak: Spider-Man, Man-Thing, Jack of Hearts, Doctor Doom, Black Widow czy Nick Fury, a nawet ROM. Po ostatecznej walce z ojcem, Shang-Chi rozstał się z MI-6 by osiąść w chińskiej prowincji Kwang Tung i tam prowadzić życie rybaka.

Marvel nie pozwolił Shangowi pozostać bezczynnym. W roku 1991 pojawił się jeden numer „The Return of Shang-Chi, Master of Kung Fu” (sc. Dough Moenh, rys. David i Dan Day), a dwa lata później sześcio-odcinkowa miniseria „Master of Kung Fu” (Moench & Gulacy).

Przygody Shang-Chi, inne od tych z serii zeszytowej, stanowiły również istotny element zawartości czarno-białego miesięcznika “The Deadly Hands of Kung Fu” (33 zeszyty w latach 1974-1977).