System wspomagania nauczania podstaw przedsiębiorczości: studium przypadku

„Studio Domino” Sp. z o.o. podjęło się graficznego opracowania broszury „System wspomagania nauczania podstaw przedsiębiorczości: studium przypadku”. Jest to publikacja upowszechniająca mająca formę komiksu, która została opublikowana przez Zachodniopomorską Szkołę Biznesu w Szczecinie w ramach projektu „Uczestnik Społeczeństwa Wiedzy – zintegrowany system kształcenia przedsiębiorczości w szkołach ponadgimnazjalnych”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.
Scenariusz i dialogi napisał Andrzej Baron a rysunki wykonał Hubert Ronek. Broszura obejmuje 62 strony, z czego 31 to strony komiksowe.
Publikacja ta stanowi prezentację możliwości i przeznaczenia systemu wspomagania nauczania podstaw przedsiębiorczości. Broszura jest dostarczana nauczycielom podstaw przedsiębiorczości w szkołach ponadgimnazjalnych, którzy zarejestrują się w systemie wspomagania nauczania podstaw przedsiębiorczości.

Zaszufladkowano do kategorii Newsy

Tuk Tuk: Niewiarygodne i zagadkowe niepowodzenia panów Hilla & Slade’a

Podczas London Super Comic Convention II w lutym tego roku (patrz zakładka newsy), w rejonie „Artists Alley” gdzie znajdowały się stoiska wydawców niskonakładowych oraz autorów samodzielnie wydających swoje prace, rzuciła mi się w oczy okładka albumu „Tuk Tuk”. Zajrzałem do środka i stwierdziwszy, że do tej pory w komiksie europejskim czy amerykańskim nie widziałem wielu tak niezwykle charakterystycznych rysunków, od razu podjąłem decyzję na tak. Nie zawiodłem się też na samej historii.

Dla opisania zawartości pierwszego tomu tej serii komiksowej, najlepsze będą słowa samego jej twórcy i wydawcy Williama Kirkby.

To nie jest opowieść o heroizmie. Nie jest to także opowieść o Dobru vs Zło. To jest opowieść o spokojnym życiu i głupcach, którzy starają się je osiągnąć…

Tuk Tuk to fikcyjna wersja brytyjskiej kolonizacji Indii, wymieszana ze steampunk’owym zlekceważeniem dla odpowiadającej tamtemu okresowi technologii. Zmiksowana z moimi fragmentarycznymi wspomnieniami oryginalnych zasad gry Lochy i Smoki gdzie złoto=XP, dla mnie oznacza ona kulturę, w której prawdziwi bohaterowie fantasy nie są wojownikami, ćpającymi narkotyki barbarzyńcami lub tryskającymi mocą wieków sędziwymi magami, ale są kupcami goniącymi za szybką gotówką. To wszystko doprowadziło mnie do wyobrażenia sobie „Tylko głupcy i konie” (ang. „Only Fools And Horses”) w scenerii fantasy…

Jeżeli ukaże się drugi tom tego rysowanego niezwykłą kreską, zabawnego i jednocześnie dziwacznego komiksu, bardzo będę chciał mieć okazję do jego nabycia.

Philippe Druillet

Tym razem przedstawię nie komiks, czy serię komiksową, ale twórcę, którego niemal wszystkie dzieła przemówiły do mnie tak bardzo, że umieściłem je w kolekcji.

Ponieważ nie znam języka francuskiego, w komiksach z tego obszaru językowego interesuje mnie głównie ich strona graficzna. Oczywiście dotyczy to tych komiksów, których przetłumaczone wersje nie ukazały się w językach polskim lub angielskim, z którymi to radzę sobie najlepiej.

Autorem komiksów, w którego pracach strona graficzna odgrywa dominującą rolę, co przejawia się cyzelowaniem szczegółów oraz wysoce artystycznym podejściem do kompozycji strony, jest Philippe Druillet.

Z grafiką Druillet’a po raz pierwszy zetknąłem się w roku 1982 kupując grę fantasy „Labirynt śmierci” opublikowaną w Polsce przez firmę Encore. Szczerze mówiąc, okładka zainteresowała mnie bardziej niż sama gra. Wkrótce dowiedziałem się, że autorem wykorzystanego rysunku był Philippe Druillet, a kadr pochodził z jego albumu komiksowego „Yragael”. Nie mam tylko pewności, czy Encore wykorzystała oryginalny rysunek Druilleta, czy też ich grafik jedynie go odwzorował. Dzisiaj nie mogę tego sprawdzić, gdyż nie posiadam już tej gry. Tak czy owak, od tamtej pory, nazwisko tego twórcy znajdowało się na mojej „muszę-to-mieć” liście. Ponieważ w tamtym okresie nie miałem możliwości skorzystania z zakupu u źródeł (krajów Beneluksu nie miałem okazji odwiedzić, a na internet taki, jakim go znamy dzisiaj, trzeba było czekać jeszcze przez wiele lat), moje poszukiwania trwały długo. Moja cierpliwość została nagrodzona niemal dekadę później podczas jednego z targów komiksowych w Londynie, gdzie z pudła ze starymi albumami udało mi się wygrzebać dwie pozycje w … yes! … języku angielskim. Były to dwa albumy zawierające po dwie opowieści „Lone Sloane” i „Delirius” oraz „Yragael” i „Urm”.

Kilka lat później, korzystając z uprzejmości warszawskiej księgarni Marianna, która specjalizuje się w literaturze francuskiej, zamówiłem kilka kolejnych albumów. Tym sposobem, jedna z pozycji na mojej „muszę-to-mieć” liście została zrealizowana.

Zainteresowanych twórczością Druillet’a odsyłam do opublikowanego w internetowym magazynie KZ obszernego tekstu Tomka Brzozowskiego. Materiał, który polecam, znajduje się tutaj.