Wesołych Świąt

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, wszystkim miłośnikom komiksu życzę aby odwiedził Was Święty Mikołaj z workiem wymarzonych przez Was prezentów.

Być może niektórzy z Was wątpią w istnienie staruszka z białą brodą, który ubrany w czerwony płaszcz i czapkę rozwozi po Świecie prezenty dla grzecznych dzieci. Dlatego, do tych nie wierzących, ale również dla podtrzymania wiary pozostałych, przekazuję nietypową świąteczną kartkę. Jest nią zaproszenie na karty książki oraz komiksu o życiu i przygodach Świętego Mikołaja.

Z okazji tegorocznych Świąt zdjąłem z półki komiks Michaela Plooga „L.Frank Baum’s The Life And Adventures of Santa Claus”.
Zapraszam do działu „z półki zdjęte”.

Andrzej Baron
Santa 0

Zaszufladkowano do kategorii Newsy

Życie i przygody Świętego Mikołaja

Liman Frank Baum jest znany najbardziej z serii książek o krainie Oz. Napisał on jeszcze jedną, piękną książkę „Życie i przygody Świętego Mikołaja”, która została opublikowana w roku 1902.

Wielki Leśniczy znalazł w głębi puszczy porzucone ludzkie niemowlę. Przyniósł je do Lasu Burzee, gdzie jego królowa, leśna nimfa Necile przygarnęła i wychowała go jak własne dziecko. Mieszkający wśród nieśmiertelnych chłopiec otrzymał od swojej przyrodniej matki imię Claus, co w języku Burzee oznacza „Maleńki”. Inni nieśmiertelni nazywali go także Neclaus, czyli Maleńki Necile. Gdy Claus stał się młodzieńcem, Wielki Leśniczy zabrał go w podróż, podczas której pokazał mu świat ludzi, aby przygotować go do powrotu do tego świata, ponieważ Claus nie mógł pozostać z nieśmiertelnymi jako dorosły człowiek. Chłopak zobaczył wojny, biedę, brutalność, zaniedbane i maltretowane dzieci. To spowodowało, iż postanowił stronić od ludzi. Dlatego zamieszkał w wiecznie spowitej śniegiem Dolinie Śmiechu Hohaho, gdzie nieśmiertelni wybudowali mu dom. Pewnej nocy znalazł przed swoim domem zbłąkanego małego chłopca, którego odprowadził do rodziny i obdarował go oraz jego rodzeństwo zabawkami, które wcześniej przygotował jako prezent dla nieśmiertelnych. Radość dzieci, którą zobaczył spowodowała, iż zaczął regularnie robić zabawki i obdarowywać nimi dzieci na coraz to większym obszarze. Dzięki temu dzieci zapominały o biedzie oraz strachu i, aby dostawać zabawki, przestawały źle się zachowywać. Nie podobało się to złym Awgwas, którzy czerpali przyjemność ze złego zachowania dzieci, które w dorosłym życiu stawały się złymi ludźmi podatnymi na ich wpływy. Te złe demony zaatakowały Clausa niszcząc jego zabawki upatrując w nich źródło czarów uodparniających dzieci na zły wpływ Awgwas. Wtedy interweniowali nieśmiertelni i doszło do bitwy, podczas której pokonali oni Awgwas, którzy od tej chwili pozostawili Clausa w spokoju.

Czytając książkę czytelnik dowiaduje się o tym, dlaczego Święty Mikołaj odwiedza dzieci tylko raz w roku i to po zmierzchu, dlaczego do domów wchodzi przez komin, dlaczego prezenty pozostawia pod choinkami i w skarpetach wiszących przed kominkami, dlaczego nosi czerwony płaszcz, jak zapoczątkowano tradycję świątecznego strojenia domów oraz choinek, kto pomaga mu w tworzeniu zabawek, jak powstał jego reniferowy zaprzęg (znane z piosenek i wierszy, imiona reniferów ciągnących sanie Mikołaja pochodzą właśnie z książki Bauma), dlaczego do imienia zaczęto dodawać mu przydomek Święty. Wszystko to jest wyjaśnione w prosty i logiczny sposób. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w sposób, który nie wzbudza wątpliwości. Hm…na pewno u dzieci.
Ostatecznie, czytelnik dowiaduje się jak Święty Mikołaj uzyskał nieśmiertelność.

Jest to piękna książka, którą, jeżeli nie chcecie jej sami przeczytać, przeczytajcie swoim dzieciom. Długie zimowe wieczory nadają się do tego wspaniale.

Ale przecież…w tym dziale miałem pisać o komiksach.

W roku 1992 nakładem Tundra Publishing Ltd. ukazała się komiksowa adaptacja powieści Bauma „L.Frank Baum’s The Life And Adventures of Santa Claus”. Dokonał jej Michael Ploog. Pomimo skrótów oraz kilku zmian treści ułatwiających narrację komiksową, jest to udana adaptacja. Rysunki Plooga wspaniale oddały bajkowość tej opowieści.

Jest to piękny komiks, który, jeżeli nie chcecie go sami przeczytać, przeczytajcie swoim dzieciom. Długie zimowe wieczory nadają się do tego wspaniale.

Ho! Ha! Ho!

Mędrzec Epikur

W przeciwieństwie do, dajmy na to, Platona, Arystotelesa czy Sokratesa, którzy są zacofanymi głupcami, Epikur jest mędrcem humanistą. Jest tolerancyjny. Jest pierwszym filozofem, który uznał nauczanie kobiet za regułę a nie wyjątek. Na głowę bije intelektem Alcybiadesa (głupka), Herona (wynalazcę rzeczy niepotrzebnych), Alkajosa (pijaczynę)… Potrafi nawet przechytrzyć bogów.
… ? …
No dobrze… Tak widzą go autorzy serii dwóch albumów komiksowych „Epicurus The Sage” wydanych przez Piranha Press (tom pierwszy 1989, tom drugi 1991). Scenarzysta William Messner-Loebs i rysownik Sam Kieth przedstawiają przypadki Epikura, który przemierza starożytną Grecję w towarzystwie Platona oraz młodego Aleksandra Macedońskiego (później zwanego Aleksandrem Wielkim). Przy okazji bycia wplątanymi w znane mity greckie, bohaterowie komiksu, pomiędzy sobą, ale również z napotkanymi osobami znanymi z historii starożytnej (mniej lub bardziej współczesnej Epikurowi) oraz z mitów, prowadzą rozważania filozoficzne, które można określić jako „argumentum ad absurdum”. Humor dialogów, momentami charakteryzujący mistrzów ciętej riposty, podkreślany jest przez rysunki Kieth’a stosującego tutaj elementy wykorzystywane w komediach slapstick’owych. Jedną z moich ulubionych dysput jest ta pomiędzy Epikurem a młodym Aleksandrem, podczas której, na podstawie podanego przez Aleksandra przykładu największej przyjemności polegającej na, kolokwialnie mówiąc, urżnięciu się w trupa oraz najmniejszej przyjemności osiąganej podczas prawidłowego literowania wyrazów, Epikur wyjaśnia swoją filozofię przyjemności.

Hmmm… sama przyjemność.