Batman 3-D

W roku 1990, nakładem DC Comics Inc. ukazał się album „Batman 3-D”.
Trzy rzeczy pomogły mi podjąć decyzję o zakupie tego wydawnictwa.

Pierwszą z nich było zastosowanie techniki separacji druku dla osiąnięcia złudzenia trójwymiarowości obrazu (anaglifu) przy oglądaniu stron komiksu przez specjalne, dwukolorowe okulary.
Na początku lat 50tych XX wieku, młodzi rysownicy Joe Kubert oraz Norman Maurer opracowali metodę produkcji trójwymiarowych komiksów. Ich pierwszy trójwymiarowy komiks „Mighty Mouse” ukazał się w roku 1953. To zapoczątkowało boom. Trwał on bardzo krótko bo około pół roku, w którym to czasie wielu wydawców przesyciło rynek komiksowy publikacjami 3-D. Dzisiaj stanowią one ciekawostki (rarytasy?) w kolekcjach zbieraczy komiksów. W latach późniejszych, trochę z nostalgii do oryginalnych komiksów 3-D, ponownie zaczęły pojawiać się nowe takie publikacje. Głównie za sprawą małych, niezależnych oficyn wydawniczych. Kilka z takich wydań trafiło do mojej kolekcji. Dlaczego więc kolejne?

Drugim powodem była postać Batmana, którego w formacie 3-D nie miałem jeszcze okazji czytać. Ba, wcześniej nie wiedziałem tego, że DC Comics również miało swój udział w boomie lat 50tych. W roku 1953, w zeszycie zatytułowanym „Batman Adventures in Amazing 3-D Action” wydrukowano opowiadanie „The Robot Robbers”, które do 3-D zostało zaadoptowane z zeszytu „Batman” nr 42, który ukazał się w roku 1947. Przedruk tego opowiadania uzupełnia opisywaną tutaj publikację.

Trzecim powodem było nazwisko autora komiksu, który znalazł się w tym albumie – John Byrne. Jako scenarzysta, a często także jako rysownik, miał on swój udział przy tworzeniu historii o niemal każdym bohaterze z uniwersum Marvel’a oraz DC. Jednak dopiero to wydanie zawiera jego pierwszy, pełnometrażowy komiks o Batmanie. Nosi on tytuł „Ego Trip”.

Tego samego dnia, z więzienia ucieka czwórka przestępców. Są nimi Penguin, Joker, Riddler i Two-Face. Wraz z przekazaniem policji nagrania video, w którym Penguin przyznaje się do spowodowania zabójstwa niejakiego Herdimana Twine, rozpoczyna się kilkupoziomowa gra, w której wszyscy bohaterowie (razem i każdy z osobna – Batman i czwórka przestępców) są jednocześnie ścigającymi i ściganymi. Myślę, że nie będzie spoilerem, jeżeli napiszę, że „chyba wiecie, kto ostatecznie wygra tę grę?”.

Album uzupełnia galeria trójwymiarowych pin-up’ów, których autorami są: Alex Toth, Bret Blevins & Al. Williamson, Dave Gibbons, Barry Windsor-Smith, George Perez, Art Adams, Mike Zeck, Jerry Ordway, Jim Aparo, Mike Mignola oraz Klaus Janson. Hm, czwarty powód?

Groo The Wanderer

W trzecim numerze magazynu “Z.N.A.K.” przedstawiłem komiks Jack’a Kirby i Steve’a Gerbera Duck the Destroyer”.

W pierwszym zeszycie tej serii, obok Kaczora Niszczyciela, jako uzupełnienie objętości wydania, zadebiutowała jeszcze inna postać. Był to Groo The Wanderer. W przeciwieństwie do tytułowej postaci zeszytu, która została wykreowana w określonym celu (czytaj w Z.N.A.K. nr 3), na przestrzeni lat Groo doczekał się własnych serii, wydań zbiorczych, kart kolekcjonerskich, cross-over’a z Conanem.

Twórcą Groo jest Sergio Aragonés. Wymyślił tę postać już w latach 70-tych XX wieku. Jednak ze względu na to, że wydawcy nie zezwalali twórcom na zachowanie praw autorskich do wykreowanych przez nich postaci, czekał on na nadarzającą się możliwość. Ta pojawiła się w roku 1981 przy okazji komiksu „Duck The Destroyer”, który niezależna oficyna Eclipse Comics opublikowała z intencją zebrania funduszy na obronę praw autorskich Steve’a Gerbera do postaci Howard The Duck. Kilka miesięcy później Groo pojawił się w numerach 4 i 5 serii „Starslayer” wydawanej przez Pacific Comics. W roku 1982 Pacific Comics rozpoczęło publikację regularnej serii „Groo The Wanderer”, która po ośmiu zeszytach „przeszła” do Eclipse (jeden zeszyt), dalej do filii Marvel Comics Group – Epic Comics (120 zeszytów), potem do Image Comics (dwanaście zeszytów), by ostatecznie w roku 1998 znaleźć się pod szyldem Dark Horse.

Od samego początku, przy tworzeniu historii Groo, z Sergio Aragonés współpracuje Mark Evanier, który pisze wszystkie dialogi.

Postać Groo jest parodystyczną odpowiedzią na serie komiksów z cyklu miecza i szpady, a w szczególności tych o Conanie.

Posiadając wyjątkowe zdolności w posługiwaniu się dwoma katanami Groo zarabia na życie jako najemnik lub, odkładając miecze na bok, podejmując się różnych drobnych prac. Jest on totalnym, prostolinijnym głupkiem, który wogóle nie potrafi zrozumieć otoczenia oraz sytuacji w których się znajduje i który bez namysłu rzuca się w wir walki. Mimo tego, że do życia jest nastawiony pokojowo, uwielbia bójki (drobne i wielkie bitwy), które sam powoduje lub, w których z własnej inicjatywy staje po jednej ze zwaśnionych stron ostatecznie ze szkodą dla obu, gdy w trakcie walki zapomina po której stronie stoi. Często staje się narzędziem w rękach innych ludzi. Przy swojej głupocie, jak magnes, ściąga na siebie kłopot za kłopotem. Najczęściej, mając dobre zamiary doprowadza do jatki za jatką i do destrukcji wszystkiego wokoło. W świecie, w którym przeżywa swoje przygody, a który przypomina średniowieczną Europę (chociaż zawędrował także do Afryki, Japonii czy Bliskiego Wschodu), i który również zamieszkują dinozauropodobne istoty, znany jest z tego, że jego pojawienie się oznacza sterty trupów i zgliszcza. Już tylko wieść o jego możliwym przybyciu powoduje panikę we wsiach i miastach. Jedne przygody Groo kończą się pozostawianymi w tyle destrukcją i haosem przy jego braku świadomości o tym. W innych ucieka przed ścigającym go rozwścieczonym tłumem. Ale zawsze jest on przekonany o tym, że to co zrobił to zrobił najlepiej jak potrafi.