Machine Man The Living Robot

Zaczęło się od Marvel Treasury Special z roku 1976 … Chociaż nie …. Zaczęło się jeszcze wcześniej od obejrzenia filmu Stanleya Kubricka “Odyseja kosmiczna 2001” na podstawie powieści Arthura C.Clarke’a. Wspomnienie filmu oraz nazwisko Jack Kirby skłoniły mnie do zakupu tego wydania MTS zatytułowanego „2001: A Space Odyssey”.

Podobnie jak wiele innych, komiksowych adaptacji filmów, to wydawnictwo jest stosunkowo wiernym odtworzeniem wydarzeń przedstawionych w filmie. Jedną, znaczącą różnicą jest przedstawienie myśli głównego bohatera. Biorąc pod uwagę sposób prowadzenia opowieści przez Kubricka, tj. długie najazdy kamery, melancholia i niemal całkowity brak akcji, dziwić może fakt, że adaptacji komiksowej podjął się Jack Kirby, w twórczości którego dominują akcja i efekty wizualne. Ale …

… krótko po publikacji adaptacji filmu, w grudniu 1976, Marvel Comics Group opublikowało pierwszy numer serii zatytułowanej “2001: A Space Odyssey”. Była to autorska seria Kirby’ego, w której po swojemu rozwinął koncepcję powieści C.Clarka. Tym razem uraczył czytelników tym, z czego był znany i za co był lubiany. Skomplikowana, futurystyczna maszyneria i muskularne postacie bohaterów oraz akcja, akcja, akcja… Historie zawarte w pierwszych siedmiu zeszytach podążyły ścieżką wytyczoną przez powieść Clarka oraz przez film Kubricka. Wiła się ona od czasów prehistorycznych do dalekiej przyszłości. Jednak to, co działo się na poboczach tej ścieżki stanowiło wytwór wyobraźni Jacka Kirby’ego. Ponadto, Kirby nie byłby sobą, gdyby nie doprowadził do momentu, w którym skierował tę ścieżkę w zupełnie nową stronę. Wszystko to, co dzieje się od tego momentu jest wyłącznie wytworem jego wyobraźni. W numerze ósmym pojawia się Mister Machine. Jest to humanoidalny robot o numerze fabrycznym X-51, który po kontakcie z monolitem (zakładam, iż nie ma w tym miejscu potrzeby wyjaśniania o jaki monolit chodzi) uzyskuje to, co nazywamy człowieczeństwem. Dzięki poświęceniu swojego twórcy doktora Abela Stack, zostaje on uratowany przed zniszczeniem wraz z całą serią robotów, które okazały się produktami wadliwymi. Przyjmuje on imię i nazwisko Aaron Stack i próbuje żyć wśród ludzi. Wkrótce staje się znany, jako Machine Man występujący we własnej serii. Seria „2001: A Space Odyssey” skończyła się z numerem 10, a przygody X-51 kontynuowane były w nowej serii „Machine Man”. Kirby zakończył pracę nad tą serią, ku rozczarowaniu wielu fanów, z jej numerem dziewiątym. Jednak, stworzona przez niego postać, po wejściu w uniwersum Marvela, dalej wiedzie swoje życie. Pracę nad serią przejęli od Kirby’ego Marv Wolfman (sc.), Tom DeFalco (sc.) oraz Steve Ditko (rys.) i doprowadzili ją do numeru 19.

Machine Man pojawił się też kilkukrotnie gościnnie w innych seriach Marvela. Natomiast jego kolejne, znaczące pojawienie się, jako głównego bohatera nastąpiło na przełomie lat 1984 i 1985. Tom DeFalco (sc.), Herb Trimpe (szkic) oraz Barry Windsor-Smith (sc. & rys.) stworzyli opowieść nawiązującą do wcześniejszych przygód Machine Mana, ale umieścili ją w cyberpunkowej, dalekiej (jak na datę publikacji) przyszłości roku 2020. Ta cztero-odcinkowa mini-seria okazała się być jedną z najpopularniejszych opowieści o Machine Manie. Później, w dwóch rocznikach roku 1998, Machine Man wystąpił wspólnie z Cable i Bastionem. Autorami tej dwuczęściowej opowieści zatytułowanej „Engines of Destruction” byli Mike Higgins i Karl Bolers (sc.) oraz Rick Leonardi (rys.) z Danem Green (tusz) dla części pierwszej i Martin Egeland (rys.) z Howardem M.Shum (tusz) dla części drugiej. W roku 1999, w serii „X-51”, Marvel dokonał kolejnej „reanimacji” tego bohatera. Ukazało się 12…nie, przepraszam…13 (licząc numer 0 wydany wspólnie przez Marvela oraz Gareb Shamus Enterprises, Inc. DBA Wizard Entertainment) odcinków, za które odpowiedzialni byli Mike Higgins & Karl Bollers (sc.), Joe Bennett (rys.) oraz Slick i Bob Wiacek (tusz).

Czy po tym było coś więcej? Nie wiem, gdyż postać ta zniknęła z mojego widnokręgu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.