Barbarella

Miałem naście lat (koniec podstawówki/początek liceum), kiedy na początku lat siedemdziesiątych XX wieku w polskiej telewizji wyemitowano film „Barbarella – królowa galaktyki” w reżyserii Rogera Vadima, z Jane Fonda w roli głównej.

W roku 40.000, przebywająca w podróży międzyplanetarnej astronawigator Barbarella otrzymuje polecenie od prezydenta Ziemi, by powstrzymać działania naukowca Duranda Duranda, który skonstruował broń pozytronową, za pomocą której zamierza sterroryzować Wszechświat. Poszukując naukowca, Barbarella trafia do systemu Tau Ceti, na planetę, na której przeżywa wiele przygód: spotkanie z sadystycznymi dziećmi i ich krwiożerczymi lalkami; spotkanie z łowcą, dzięki któremu poznaje naturalny, w przeciwieństwie do futurystycznego (patrz załączony kadr z filmu) sposób uprawiania seksu; pobyt w mieście rozpusty i dekadencji rządzonym przez despotyczną Czarną Królową; nieskuteczne seks-tortury za pomocą maszyny generującej impulsy rozkoszy, kiedy to zamiast umrzeć z rozkoszy doprowadza do przepalenia się maszyny; sprzymierzenie się z buntownikami toczącymi walkę przeciwko Czarnej Królowej i jej konsjerżowi, który okazuje się być Durandem Durandem; happy end.

Film powstał w roku 1968. Opinie o nim reprezentują całe spektrum od „dna”, kiczu, poprzez „oglądadło”, do filmu kultowego. Wszystko zależy od perspektywy (w tym perspektywy czasu), z jakiej jest on oceniany. Nie zamierzam polemizować z żadną z opinii, ani też wystawiać własnej.

Kostiumy i scenografia oraz efekty specjalne były, jak na czas ich powstania, zdecydowanie sci-fi i zdecydowanie przemawiały do wyobraźni oraz, jak później przekonałem się, dobrze transponowały do filmu zawartość komiksu. Przy czym, dialogi oraz kilka humorystycznych scen zdecydowanie podkreśliły komiksowość filmu. W latach 60-tych i pierwszej połowie 70-tych XX wieku filmy sci-fi lub fantasy nie pojawiały się w polskich kinach lub TV zbyt często. Stąd, w tamtym czasie, film ten zdecydowanie podobał się miłośnikom sci-fi i nie tylko im (hmm…Jane Fonda w otwierającej film scenie de facto będącej striptizem).

Fabuła filmu została oparta o komiks Jean-Claude’a Foresta. W 1962 roku stworzył on postać Barbarelli na potrzeby francuskiego magazynu „V Magazine”. Pojawiająca się tam w odcinkach historia została później wydana w albumie zbierającym wszystkie opublikowane części. Pomimo tego, że pojawiające się w komiksie nagość głównej bohaterki oraz sceny erotyczne przedstawione zostały w sposób daleki od dosadności (pornografii), komiks wywołał skandal. W USA został on uznany za pierwszy (chociaż niesłusznie za pierwszy) komiks „dla dorosłych”.

Film Rogera Vadima nie stanowi pełnej ekranizacji komiksu. Wykorzystuje główny wątek pierwszego epizodu zatytułowanego „Barbarella” oraz przedstawia kilka z zawartych w nim scen. Drugi epizod zatytułowany „The Wrath of The Minute Eater” opublikowany został jedynie w formie komiksu.

Wiele lat po obejrzeniu filmu udało mi się zdobyć francuskojęzyczne wydanie tego kultowego komiksu (Les Humanoides Associes_1994), a nieco później jego amerykańską wersję (Humanoids, Inc._2015). Nie wiem czy to upływ czasu, czy liczba przeczytanych w międzyczasie rozmaitych komiksów spowodowały to, iż ta długo oczekiwana lektura skończyła się tym, że uznając komiks za kultowy, to mimo wszystko w chwilach nostalgii z półki chętniej będę zdejmował film niż komiks. Wydaje się, że filmowa Barbarella (hmm…Jane Fonda) wywarła większe wrażenie na nastolatku, niż komiks na dorosłym fanie komiksu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.