Guma do żucia Kaczor Donald

W latach siedemdziesiątych zeszłego stulecia wiele rzeczy zdobywaliśmy dzięki importowi prywatnemu. W miastach portowych, w moim wypadku w Szczecinie, największą grupę „importerów” stanowili marynarze. To dzięki nim do tzw. „prywaciaków spożywczych” trafiały, niemalże nigdzie indziej niedostępne, gumy do żucia. Pamiętam też jednego pana (marynarza?), który siedząc na małym stołeczku na ryneczku na Placu Kilińskiego w Szczecinie sprzedawał kawę, tytoń Amphora oraz właśnie gumy do żucia.

Hitem wśród dzieciaków i młodzieży były gumy balonowe Kaczor Donald. Chodziło nie tyle o radość z żucia co o kolekcjonowanie dołączanych do gum historyjek komiksowych z Kaczorem Donaldem, Myszką Mickey czy psem Pluto. Każda guma w kształcie kostki była owinięta w papierek z krótką historyjką. Mieliśmy ich tuziny, dziesiątki. Wymienialiśmy się podwójnymi egzemplarzami. Polowaliśmy na nowe „dostawy”.
W latach osiemdziesiątych balonówki z Donaldem zaczęły pojawiać się we wszystkich kioskach RUCH. Polowanie skończyło się. Pozostała jedynie kwestia posiadanego kieszonkowego lub zdolności perswazji do portfela rodziców.

Producentem gumy była holenderska firma Maple Leaf. W latach 70-tych „opublikowała” ona około 100 różnych historyjek. W latach 80-tych ponad 100 następnych.

John Hunter: Big Game Hunter

Dzisiaj kładę komiks na półkę.

Jest to jeden z pięciuset wydrukowanych egzemplarzy komiksu promującego grę kasynową „John Hunter: Big Game Hunter”. Były one rozdawane uczestnikom imprezy Sigma iGaming Malta 2018, która była dedykowana wydawcom gier kasynowych. Ja otrzymałem mój egzemplarz od autorki rysunków.

Wydawcą gry i komiksu jest firma Playpearls.

Scenariusz komiksu napisał Vesa. Dialogi napisali Ralf Wrześniewski i Andrzej Hałajkiewicz.
Rysunki wykonała Karolina Klein. Czytelnicy magazynu „Znakomiks” zapewne pamiętają jej autorski komiks „Jen”.

Nie będę rozpisywał się na temat zawartości komiksu. Jest to typowy produkt promocyjny wprowadzający w świat, w którym toczy się gra. Przykładowe strony „powiedzą” wszystko.

Albumy komiksowe

Przebudzone legendy – 1 – Dziewanna
Scenariusz: Adam Święcki
Rysunek: Adam Święcki

Tak wiele legend i podań skrywa się w wioskach rozrzuconych na wschodnich kresach Polski. Legend nieznanych, niedostępnych, żyjących swoim własnym lokalnym życiem. Przekazywane ustnie, nigdy nie publikowane, nie miały okazji zagościć szerzej w umysłach. Warte zaś są tego by magia je przepełniająca została odkryta.
Album ten to pierwsza część cyklu przedstawiającego nieznane legendy polskie, osadzone przez autora w realiach współczesnych. Teraz przebudzone.

Liczba stron: 46
Format: A5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
ISBN: 83-915913-2-8
Cena z okładki: 8,60 zł

Przebudzone legendy – 2 – Lewiatom
Scenariusz: Adam Święcki
Rysunek: Adam Święcki

Drugi tom serii komiksowej Adama Święckiego Przebudzone legendy. Akt drugi nosi tytuł Lewiatom.
Gdzieś w zaciszu domostw, w umysłach nieznanych nam starszych ludzi, tętnią swoim własnym życiem historie. Na przestrzeni lat przekazywane jedynie ustnie, gromadzą fakty i zdarzenia, rozwijają wątki i przygody tajemniczych postaci. Próżno zastanawiać się, które z nich zawierają ziarno prawdy. Przyznać można jedynie, iż zazwyczaj niosą ukrytą naukę.
Druga część Przebudzonych legend przedstawia jednego z czartów, które są bodajże najbardziej popularnymi bohaterami ludowych podań.
Pielgrzym, bo o nim mowa, ma teraz szansę by poprzez komiks dotrzeć do czytelnika.

Liczba stron: 50
Format: A5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
ISBN: 83-915913-5-2
Cena z okładki: 8,60 zł

Przebudzone legendy – 3 – Szeptucha
Scenariusz: Adam Święcki
Rysunek: Adam Święcki

Któż nie uległ w swoim życiu czarowi legend i podań. Tajemnicze, cudowne historie oprowadzają naszą wyobraźnię po krainie dziwów, gdzie krzyżują się: niemożliwe i realne, a bohaterowie ją zamieszkujący przenikają do naszej rzeczywistości nie tylko w sferze wyobrażeń. Tak właśnie jest z Szeptuchą, bohaterką trzeciego tomu Przebudzonych legend Adama Święckiego. Tę bajkową znachorkę, czarownicę, leśną babę spotkać można i dziś. Wystarczy dobrze poszukać.

Liczba stron: 50
Format: A5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
ISBN-13: 978-83-915913-7-6
Cena: 11 zł

Dogmat – 1 – Prolog
Scenariusz: Łukasz Chmielewski
Rysunek: Piotr Białczak

W aferę, której korzenie sięgają czasów Chrystusa, a może i dużo, dużo wcześniej…, w tajemnicę, której rozwikłanie może sprawić, że nic już nie będzie tak jak dawniej… zostaje wplątany najemny morderca. Skomplikowana łamigłówka przerasta nie tylko jego, ale również inne figury i pionki rozstawione na czarno-białej szachownicy istnienia.
Ale czy zawsze czarne jest czarne, a białe jest białe…?

Liczba stron: 50
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
ISBN: 83-915913-3-6
Cena: 21,50 zł

Dogmat – 2 – Si Deus pro nobis…
Scenariusz: Łukasz Chmielewski
Rysunek: Piotr Białczak

Kevin O’Donnel to płatny zabójca, który wplątał się w sytuację, której nie rozumie…
O pozbawienie go zdobytej płyty z danymi, a przy okazji i życia, stara się kilka grup. Ścigają go wysłannicy tajemniczego Bractwa i ludzie Watykanu. Poszukuje go policja.
Co zawiera ta płyta, jakie tajemnice, że wszyscy chcą ją zdobyć? Jaki Plan może się ziścić lub nie ziścić, w zależności od tego, w czyich rękach się ona znajdzie?
Kim lub czym jest osobnik, który w świecie ludzi powstrzymuje się od użycia swoich mocy w obawie przed ujawnieniem się przed Tym, który również odwiedza ten świat?
Czy na szachownicy pojawiły się już wszystkie pionki i figury? Które z nich są białe, a które czarne? I czy nadal białe to białe, a czarne to czarne?

Komiks ten zdobył drugie miejsce w plebiscycie Gildii w kategorii Komiks Polski 2010
Szczegóły tutaj

Liczba stron: 64
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
ISBN-13: 978-83-915913-8-3
Cena: 29,90 zł

Tomuś – 1 – Choroba Maliny
Scenariusz: Rafał Urbański
Rysunek: Tomasz Biniek

Tomuś – Choroba Maliny to komiks o prawdziwej przyjaźni, miłości jednej osoby do drugiej, postawieniu wszystkiego na jedną kartę oraz chęci pomocy przyjacielowi za wszelką cenę… nawet za cenę życia…

Liczba stron: 64
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
ISBN: 83-915913-0-1
Cena z okładki: 15 zł

Prima Aprilis
Scenariusz: Piotr Drzewiecki
Rysunek: Piotr Drzewiecki

Prima Aprilis jest wznowieniem komiksu z 1991 roku. Piotr Drzewiecki przedstawił w nim nieznane fakty z działań wojennych na Pacyfiku. Samoloty, łodzie podwodne, lotnik rozbitek, tajemnicza wyspa, dinozaury… dinozaury!?!

Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
ISBN: 83-915913-1-X
Cena: 13 zł

Kraina Herzoga – 1
Scenariusz: Hubert Ronek, Dominik Szcześniak
Rysunek: Hubert Ronek

Epizody Krainy Herzoga otrzymywały nagrody i wyróżnienia w konkursach komiksowych (m.in. nagroda główna w konkursie TVP i firmy Universal), a czytelnicy mogli poznać głównych bohaterów opowieści – Herzoga, Angusa i Dereka – na łamach fanzinów „KGB” i „Ziniol”, oraz w „Świecie Komiksu” nr 30 i w „Znakomiksie” nr 10, nr 15.

Recenzja Daniela Gizickiego https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=2317

Liczba stron: 68
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
ISBN: 83-915913-4-4
Cena z okładki: 12 zł

Insekt
Scenariusz: Arkadiusz Lorenc
Rysunek: Arkadiusz Lorenc

Uwaga – barrrrdzo czarny humor!
Stanowi ona zbiór krótkich komiksów Lorenca już publikowanych na łamach magazynu „Znakomiks” oraz wielu zupełnie nowych. Razem 52 strony barrrrrdzo czarnego humoru. Poza tytułowym Insektem (R.I.P.), główne role odgrywają Kosiarz Stokrotka – powód wielu zejść Insekta, kat – powód kilku kolejnych zejść oraz Królik – … kumpel-kawalarz …

10/2007
Liczba stron: 52
Format: B5
Druk: cz.-b.
ISBN-13: 978-83-915913-6-9
Cena z okładki: 19,95 zł

Tumac

W latach 70-tych ubiegłego wieku wielu zdolnych hiszpańskich twórców wyruszyło na podbój komiksowej Europy (i nie tylko). Wśród agencji pomagających im nawiązywać kontakty i zawierać umowy była firma Bardon Art z biurami w Londynie i Barcelonie.

Jednym z kierunków eksportu usług hiszpańskich grafików i scenarzystów była Skandynawia (głównie Szwecja i Dania). W roku 1978 Bardon Arts przy współpracy z Semic Press zaproponowali szwedzkim czytelnikom serię o popularnej w tamtym czasie tematyce, to jest odzianego w przepaskę bohatera, który przeżywa swoje przygody w dżungli.

W tym przypadku takim bohaterem jest Tumac, młody Inka, który w scenerii południowo amerykańskiej dżungli Kolumbii, Ekwadoru i Peru walczy z dzikimi zwierzętami, wrogimi plemionami Indian oraz białymi kryminalistami. Akcja komiksu toczy się współcześnie (lata 70-te XX wieku). Pierwsze kilkanaście odcinków (zaprezentowanych w czerni i bieli) opowiada historię ucieczki chłopca z klasztoru, w którym wraz z matką i innymi Indianami był siłą przetrzymywany i zmuszany do pracy, odnalezienia jego dziadka, powrotu do indiańskich korzeni, dorastania w dżungli, w tym zaprzyjaźnienia się z dwoma młodymi jaguarami, wyzwolenia jego plemienia z klasztornego więzienia, powrotu do legendarnego miasta Inków i wewnątrz plemiennych intryg. Po zakończeniu tej historii, komiks zaczął pojawiać się w kolorze, a przygody Tumaca były w większości przedstawiane jako zamknięte, krótkie epizody.

Na przestrzeni lat 1978-1980 w Szwecji opublikowano 30 zeszytów serii. Była ona niemal równolegle publikowana również w Danii przez tamtejszy oddział Semic’a.
W Szwecji, seria została reaktywowana w latach 1983-1984.

Ostatecznie wyeksportowano ją do Norwegii, Finlandii, Hiszpanii, Francji, Węgier oraz ZSRR.

Autorami komiksu byli: szwedzki scenarzysta Mats Larsson (Manila), który napisał scenariusz do wszystkich odcinków, oraz Hiszpan Jesús Blasco, który wykonał rysunki do pierwszych odcinków i uczestniczył w tworzeniu wielu kolejnych. Rysownikami współtworzącymi serię byli Hiszpanie Pinto, Aurelio Bevia, García Cabrera Amador, Luis Roca, Sanchez Elias & Sánchez Gómez Demetrio, Manuel Benet Blanes, Amador García Cabrera oraz Abel Romero (Chile) i Kari Leppänen (Finlandia).

Solidarność – pierwszych 500 dni

Do zdjęcia tej publikacji z półki miałem szczególną okazję.

Autor rysunków do tego komiksu, mistrz satyry, aktor, estradowiec, radiowiec oraz autor książek, przyjechał do Szczecina by wziąć udział w spotkaniu, które w sali ProMedia zorganizowała z nim Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie. Okazją do wczorajszego spotkania była premiera najnowszej książki „Chamo Sapiens” bogato ilustrowanej przez autora.

Tym wszechstronnym twórcą jest Jacek Fedorowicz.

Zdobył on moją sympatię już w latach 60-tych ubiegłego wieku, kiedy to współtworzył i prowadził dwa telewizyjne programy rozrywkowe „Poznajmy się” i „Małżeństwo doskonałe”. Współtworzonych przez niego satyrycznych programów radiowych „60 minut na godzinę” (lata 70-te) emitowanych w Programie III Polskiego Radia starałem się nigdy nie przegapić. Jego co poniedziałkowe felietony emitowane o 07:00 rano w radiowej 3-ce dawały mi pozytywnego kopa na cały tydzień. No, i filmy z jego udziałem… No, i książki jego autorstwa… No, i komiks …

Właśnie … komiks.

Egzemplarz wydany w roku 1989 przez Wydawnictwo ETHOS, który posiadam jest uzupełnioną o przedstawienie wszystkich postaci pojawiających się w dialogach reedycją pierwszego wydania z roku 1984 (wydawca: Alicja i Franciszek Postawka).

Publikację tego komiksu zaproponowali Wojciech Starzyński i Andrzej Witwicki.

Tak o tym napisał Jacek Fedorowicz: „Było to kilkanaście miesięcy po wprowadzeniu stanu wojennego. Dość ponuro było, beznadziejnie, a chwilami groźnie. Na ulicach królowało zwycięskie ZOMO, a z telewizorów płynęły potoki oszczerstw pod adresem wszystkiego, co w Polsce uczciwe i wartościowe. […] Przyszło do mnie dwóch, ale nie przestraszyłem się specjalnie, bo to było wieczorem – esbecy chadzają parami, ale na ogół o świcie. Przedstawili się prawdziwymi nazwiskami, Wojciech Starzyński i Andrzej Witwicki […]. Przyszli z pomysłem, który uznałem za wspaniały, że mianowicie należy odtworzyć w skrócie historię „Solidarności” od narodzin do 13 grudnia (czyli „Solidarności” nadziemnej) i że należy to zrobić w formie komiksu, co wydatnie powiększy grono czytelników. Pomysł mnie zachwycił i nie podobało mi się w nim tylko to, że autorem komiksu miałem być ja. Nie czułem się na siłach. Po tamtych dwóch przyszedł jeszcze jeden – Marek Owsiński – i też przekonywał mnie, że powinienem się podjąć. Podjąłem się, bo patrząc na Owsińskiego nagle sobie uprzytomniłem, że oto stoi przede mną radiowiec wyrzucony z radia za działalność związkową, a głównie za radio „Solidarność” Regionu Mazowsze, które do 13 grudnia nagrywało wszystko, co tylko z historią związku się wiązało, ponadto jest z wykształcenia historykiem, ponadto ma bzika na punkcie zbierania taśm archiwalnych, więc to właśnie on podejmie się napisania tekstu. Podjął się i tak właśnie powstał ten komiks.

Jeszcze jedno, jakże dzisiaj ważne, stwierdzenie „zgodnie z buńczucznym oświadczeniem na okładce wszystkie teksty wypowiedziane przez postacie historyczne są fragmentami autentycznych wypowiedzi pracowicie spisanych z taśm przez Owsińskiego, co tłumaczy ich chropowatość i nieliterackość […] Wiele ten komiks zawdzięcza nie tylko taśmom archiwalnym, ale i archiwom fotograficznym udostępnionym mi przez zaprzyjaźnionych fotografów płci obojga, których nazwisk nie wymienię, bo – mimo całej mojej wiary w nieodwracalność naszego odzyskania wolności – nie jestem w stanie tak na 100 proc. zagwarantować, że te archiwa w przyszłości jeszcze kiedyś się nie przydadzą.

Dobrze, że powstał ten komiks. Dobrze, że opublikowano go nie tylko w Polsce, ale również w USA, Australii, Rosji .
Jest to prawda historyczna spisana na żywo. Mój pesel tak właśnie pamięta tamten okres i tamte (a nie inne) postacie historyczne oraz takie (a nie inne) ich działania.

OMAC – One Man Army Corps

W 1974, po zakończeniu swoich serii „Demon” i „Mister Miracle”, Jack Kirby musiał wywiązać się z umowy zawartej z DC Comics. Zobowiązywała ona artystę do dostarczania wydawcy piętnastu nowych stron komiksu raz na tydzień. 60 stron miesięcznie! Aktualnie realizowana seria „Kamandi” nie wypełniała tego limitu. Dlatego też, Kirby, którego kreatywność zdawała się nie mieć końca, przedstawił nowego super bohatera. Sam pisał scenariusz, rysował i dokonywał edycji każdej strony nowego komiksu.

Umiejscowiona w niedalekiej przyszłości fabuła opowiada o niejakim Buddym Blank (imię i nazwisko dobrane celowo „buddy” = „facet, koleś” oraz „blank” = „pusty, pozbawiony wyrazu”), nie mającym poważania i prześladowanym przez wszystkich (przełożonych, kolegów) pracowniku korporacji Pseudo-People Inc. Kirby nie wyjaśnia dlaczego Global Peace Agency (Globalna Agencja Pokojowa), reprezentująca wszystkie narody, wybrała tego patałacha do pełnienia roli obrońcy pokoju na Ziemi. Jednak to jemu, za pomocą operacji hormonalno-komputerowej sterowanej zdalnie przez zlokalizowanego na orbicie Ziemi satelitę-komputera zwanego Brother Eye (Bratnie Oko), zostały udzielone super moce, które oparte są o kontrolę gęstości ciała. Od tej pory, między tymi dwoma istnieje stałe połączenie. Za pomocą niewidocznych fal, Bratnie Oko nie tylko komunikuje się z Buddym przekazując mu niezbędną wiedzę, ale również przesyła mu energię umożliwiającą korzystanie z nabytych mocy.

Global Peace Agency jest agencją stosującą metody pacyfistyczne. Nie uznaje ona wojen toczonych przez wielkie armie, dlatego stworzyła super istotę nazwaną OMAC = One Man Army Corps (jednoosobowa armia). To on ma być narzędziem szybkiego reagowania na wszelkie sytuacje mogące skutkować wybuchem konfliktów zbrojnych lub w inny sposób zagrażające ludzkości.

Publikację serii zakończono wraz z jej ósmym zeszytem (okładka narysowana przez Joe Kuberta jest jedyną, która nie wyszła spod ręki Kirby’ego), którego zakończenie wydaje się być spisanym na szybko. Pomimo ostatniego kadru z pytaniem „Czy to jest koniec?”, Kirby nie powrócił już do tego pomysłu.

Ktoś może powiedzieć, że OMAC nie należy do najlepszych dzieł Kirby’ego. Jednak nadal jest to stwierdzenie mierzące tę serię według poprzeczki ustawionej wysoko przez samego Kirby’ego takimi seriami jak „The Eternals”, „Superman’s Pal Jimmy Olsen”, „The Fourth World” czy „Kamandi”. Jest to typowy przykład jego, twórczości z lat 70-tych i 80-tych zeszłego wieku. Będąc miłośnikiem Króla amerykańskiego komiksu znalazłem tu niesamowicie dziwne i wybiegające w przyszłość pomysły, wartką akcję, rozpoznawalną kreskę i kadry eksplodujące energią.

The Sleeze Brothers

Gdy w roku 1989 zobaczyłem w kiosku pierwszy numer tego komiksu, odruch zakupu został pobudzony tytułem oraz wizerunkami postaci na okładce, które jednoznacznie odnosiły się do bohaterów filmu Blues Brothers. Decyzję dopełniło pobieżne przekartkowanie zawartości. Rysunki „mówiły” – będzie śmiesznie.

Było.

Bohaterami komiksu są Deadbeat i El’Ape czyli tytułowi „The Sleeze Brothers”. Bracia są odrzutami z laboratoryjnej produkcji dzieci. Dosłownie wyciągnięci ze śmietnika i reanimowani przez Papa Beatbox dozorcę sierocińca dla odrzutów, wychowali się tam na niezbyt inteligentne, amoralne osobniki z licznymi zaburzeniami. Mają też adekwatne do ich charakterów nazwisko – „Sleeze”, które napisane, nie przez przypadek, z błędem ortograficznym nie wpływającym na wymowę słowa, oznacza osobę niemoralną, nikczemną.

Na Ziemi dalekiej przyszłości, którą zaludniają liczni obcy spoza niej, i która cierpi z powodu zanieczyszczenia, przestępstw oraz korupcji, bracia Sleeze prowadzą agencję detektywistyczną. Siedzibę mają w The Big Apple (nawiązanie do ksywy Nowego Yorku). Podejmują się wszelkich zleceń zgodnie ze sloganem „o każdej porze, na każdej planecie, cokolwiek!”. Ich krętactwo i niemoralne metody pracy można określić jednym motto: „wszelkie chwyty dozwolone dla osiągnięcia celu oczekiwanego przez zleceniodawców”.

Komiks przepełniony jest parodiami zarówno żyjących jak i fikcyjnych bohaterów oraz odniesieniami do rzeczywistych zdarzeń z okresu, w którym komiks był publikowany (lata 1989-1990).
Pomimo tego, że wydany przez brytyjski oddział Epic Comics i firmowany Marvel’owskim „Stan Lee presents”, jest to produkt w pełni brytyjski. Scenariusz napisał John Carnell a rysunki wykonał Andy Lanning. Po raz pierwszy, Bracia Sleeze pojawili się na stronach 147 numeru „Doctor Who Magazine”.
Ostatecznie opublikowano sześć zeszytów serii. Nieco później (1991) pojawił się jeszcze jeden dodatkowy zeszyt ją zamykający.

Bodycount

Pierwsze zeszyty „Teenage Mutant Ninja TurtlesKevina Eastmana i Petera Liard nie zainteresowały mnie na tyle, bym rozpoczął ich kolekcjonowanie.

Dopiero w roku 1996, już będąc fanem dynamicznych i krwistych rysunków Simona Bisley’a oraz po wcześniejszej lekturze serii „The Melting Pot” (czytaj tutaj http://znakomiks.com.pl/2018/01/13/melting-pot/) Kevia Eastmana i Simona Bisley’a, dostrzegłem w zapowiedziach wydawniczych tytuł „Bodycount” ich autorstwa. Kupiłem wszystkie cztery zeszyty mini serii opublikowanej przez Image Comics, będąc pewnym tego, że współpraca tych dwóch twórców zaowocuje niezłą, graficzną rozpierduchą.

Nie wdając się w fabułę, której głównymi bohaterami i współsprawcami przedstawionych na stronach komiksu masakr są: jeden z czterech zmutowanych żółwi ninja Raphael oraz pojawiający się w serii TMNT i wspierający żółwie Casey Jones, potwierdziły się moje przypuszczenia. Rzeczywiście, za pomocą broni białej (w tym kija hokejowego), automatycznej, wybuchów oraz kraks, twórcy dosłownie rozwalili, niezliczoną liczbę bandziorów, glin oraz osób postronnych. Stąd też tytuł „Bodycount” („Odliczanie ciał”).

Obawiam się, iż nie uda mi się o tej serii napisać wiele więcej 😉

Battle of The Planets

Wojna planet / Załoga G (jap. Kagaku ninja tai Gatchaman, czyli Technologiczni Ninja Gatchaman) to serial anime, który był emitowany w japońskiej telewizji w latach 1972 – 1974. Oryginalna, pierwotna seria składała się ze 105 odcinków.

Serial zdobył dużą popularność w wielu krajach, w tym w USA, gdzie na potrzeby amerykańskiej telewizji dokonano w nim, niestety, wielu zmian. Inaczej zmontowano odcinki, w wyniku czego otrzymano ich 85. Dokonano cenzury dostosowującej film do prawnych ograniczeń w telewizji amerykańskiej: usunięto bądź przerobiono brutalne sceny, „wytarto” krew i „uradośniono” całość. Ponadto, zmodyfikowano charakterystyki postaci, zamerykanizowano imiona bohaterów oraz dodano postać robota 7-Zark-7, jako koordynatora z Centrum Neptuna (bazy Załogi G) znajdującego się gdzieś na dnie Pacyfiku. Pojawianie się 7-Zark-7 miało wypełnić luki i połączyć wątki po scenach wyciętych z japońskiego oryginału.

W polskiej telewizji, amerykańska wersja serialu była emitowana na przełomie lat 70-tych i 80-tych XX wieku. Wyemitowano 71 z 82 odcinków.

Członkami Załogi G jest piątka nastolatków o nadzwyczajnych zdolnościach, które posiedli wskutek modyfikacji ich organizmów dokonanych przez organizację, której przewodzi Szef Anderson. Moce te bohaterowie uwalniają okrzykiem „Transformacja!” (w komiksie „Transmutacja!”). Załoga G porusza się latającym pojazdem Feniksem, który może przyjmować bojową formę Ognistego Feniksa. Poza tym, każdy z członków grupy posiada swój charakterystyczny pojazd. Te wyglądające całkiem normalnie pojazdy ulegają, podczas transformacji ich właścicieli, przemianie w pojazdy bojowe, które mogą dokować w Feniksie.

Bitwa Planet! G-Force, pięciu niesamowitych młodych ludzi z super mocami! Oraz czuwający nad nimi z Centrum Neptuna, 7-Zark-7! Obserwuje, ostrzega przed niespodziewanymi atakami obcych z kosmosu. G-Force! Beztroskie, młode sieroty, chroniące całą Ziemię. Zawsze pięcioro, działający jak jeden. Zaangażowani! Nierozłączni! Niezwyciężeni!” Tymi słowami lektor rozpoczynał każdy z odcinków.

Głównym motywem serii jest obrona Ziemi przed notorycznymi atakami organizacji Spectra, którą dowodzi Zoltar (w wersji japońskiej Berg Katse). Jest to mutant o zdolności zmiany płci i wyglądu. Powstał on w wyniku eksperymentu Lidera X (w wersji japońskiej Sosai X), który połączył jednojajowe bliźnięta we wczesnym stadium ciąży. Jest to przyczyną schizofrenii Zoltara. Lider X pochodzi ze świata Selektor w Galaktyce Andromedy. Przybył on na Ziemię kilka tysięcy lat temu z zamiarem jej podboju. Nie wiemy tego, czy posiada on konkretne ciało. Kontaktuje się z Zoltarem i przekazuje mu swoje rozkazy pojawiając się jako hologram. Spectra dysponuje pozaziemską, zaawansowaną technologią, której, mimo wszystko, skutecznie przeciwstawia się Załoga G.

Tematyka S-F, młodzi bohaterowie, pozaziemscy najeźdźcy, olbrzymie roboty, dynamiczna akcja i dopracowana animacja były tym, co raz w tygodniu przyciągało nas do telewizorów. Pamiętam, że serial ten oglądałem na czarno-białym odbiorniku.

Wspomnienia te ożyły, tym razem w kolorze, w roku 2002, kiedy to wiele lat od telewizyjnych emisji, Załoga G pojawiła się ponownie. Tym razem na stronach serii komiksowej opublikowanej przez Top Cow Productions Inc. stanowiącej oddział Image Comics Inc.
Scenarzysta Munier Sharrieff oraz rysownik Wilson Tortosa stworzyli 12-odcinkową serię opisującą genezę Załogi G oraz jej pierwsze potyczki ze Spektrą dowodzoną przez Zoltara. Dołożono do tego kilka jedynek przedstawiających bliżej głównych bohaterów serii oraz dwa wydania, gdzie Załoga G występuje wspólnie z Thundercats oraz z Witchblade.
Rysunki i projekty postaci nawiązują bezpośrednio do japońskiej animacji. Okładki, w tym reprodukcję okładki pierwszego zeszytu z serii Gold Key (czytaj poniżej), namalował Alex Ross.

Po zaplanowanej na dwanaście zeszytów serii pilotażowej, wydawca gotowy był do kontynuowania jej w serii wieloodcinkowej. Jednak zbyt niska sprzedaż skłoniła go do zakończenia publikacji z numerem dwunastym dopełniającym epizod ale historię pozostawiającym w zawieszeniu.

Ps. 1
Muszę wspomnieć, iż w roku 1979 Gold Key Comics opublikował 5 zeszytów „Battle of the Planets” na podstawie serialu telewizyjnego. Serię, do zeszytu 10-tego kontynuował wydawca Whitman. Jednak, w tamtym czasie, nie wiedziałem o istnieniu tych komiksów, a nawet gdybym o nich wiedział to mogłyby one być poza moim zasięgiem fizycznym (USA, Europa Zachodnia) i do pewnego stopnia finansowym (czarnorynkowy kurs dolara amerykańskiego i innych zachodnich walut). Obecnie, nadal są one poza moim zasięgiem ze względu na ograniczoną dostępność egzemplarzy i tym spowodowane ich wysokie, kolekcjonerskie ceny.

Ps. 2
Dla dociekliwych:

R2-D2 – rok 1977


7-Zark-7 – rok 1978

Nathan Never Albo Gigante

Nie lubię opowieści o podróżach w czasie oraz o oddziałujących na siebie światach równoległych. Za każdym razem mam wrażenie, iż dostrzegam w nich brak konsekwencji zdarzeń, przyczyn i skutków.

…przybył z przyszłości do czasów swojej młodości, aby zapobiec wypadkowi, który miał go zabić...
!??!
To jeden z motywów tych nielubianych przeze mnie opowieści, a jednak … tym razem …

Już same tytuły kolejnych tomów tej serii (1. Podwójna przyszłość, 2. Odyseja w przyszłości, 3. Nowa przyszłość, … ) powinny mnie od niej odstręczyć. Jednak sięgnąłem po pierwszy album, potem po drugi i po następne. Skłoniły mnie do tego postać tytułowego bohatera lubianej przeze mnie jego pierwszej, głównej serii oraz strona graficzna tych wydawnictw. Ostatecznie uzbierałem i przeczytałem pierwszych osiem albumów, w których zamknięty został jeden wątek fabularny. Nie podejmę próby streszczenia tej zawartej na około 2,000 stron historii. Zajęłoby to zbyt wiele miejsca. Tym bardziej, że akcja toczy się w różnych, nieraz bardzo od siebie odległych, czasach oraz w różnych światach równoległych. Każdy z epizodów przedstawionych w kolejnym albumie stanowi opowieść zamkniętą samą w sobie. Jednak, w miarę czytania albumów, dostrzegalny jest związek pomiędzy wydarzeniami opisanymi w oddzielnych tomach i historia układa się w jedną całość. Nie wynika to jedynie z faktu, iż postacie oraz działania tytułowego bohatera i jego córki stanowią elementy łączące pojedyncze opowieści. Głównym motywem jest tocząca się na przestrzeni wieków, przestrzeni i wymiarów walka pomiędzy Ludźmi a rasą Technodroidów. Bonusem dla mnie było przedstawienie w jednym z albumów genezy charakterystycznej, siwej fryzury głównego bohatera.

Serią, która tak mnie zainteresowała, jest „Nathan Never Albo Gigante”, a której wydawcą jest Sergio Bonelli Editore. Jej publikację rozpoczęto w roku 1995. Seria obejmuje 16 albumów wydawanych średnio jeden raz w roku. Grubość (średnio po 250 stron) oraz nietypowy dla Sergio Bonelli Editore format (A4) uzasadniają nazwę Gigante.

Przy tworzeniu pierwszego wątku fabularnego uczestniczyło kilkoro twórców:
# 1. Doppio futuro – sc. Antonio Serra, rys. Roberto De Angelis
# 2. Odissea nel futuro – sc. Antonio Serra, rys. Mario Alberti
# 3. Un nuovo futuro – sc. Antonio Serra, rys. Luigi Simeoni / Giancarlo Olivares
# 4. La rivolta – sc. Michele Medda, rys. Stefano Casini
# 5. Nemo – sc. Stefano Piani, rys. Germano Bonazzi
# 6. La grande minaccia – sc. Stefano Vietti, rys. Germano Bonazzi
# 7. Le due nemiche – sc. Stefano Vietti, rys. Paolo Di Clemente
# 8. L’ultimo viaggio del Nautilus – sc. Stefano Vietti, rys. Antonella Platano / Maurizio Grandin
# 9. Universi paralleli – sc. Antonio Serr, rys. Gino Vercelli

Już rozpocząłem zdobywanie kolejnych z pozostałych ośmiu albumów serii 😉