ODY-C

Pierwotnie opublikowano na stronie 27 marca 2015

Iliadę oraz Odyseję napisane przez Homera przeczytałem dawno temu. Ich lekturę rozpocząłem z obowiązku (lektury szkolne), a dokończyłem wciągnięty w fabułę. Nieco później, Telewizja Polska wyemitowała serial „Odyseja”. Była to koprodukcja włosko-francusko-niemiecko-jakaśtamjeszcze. Jak wiele seriali emitowanych w latach 60-tych i 70-tych, film ten cieszył się dużym zainteresowaniem widzów. Od tamtej pory, nie wracałem do dzieł Homera w ich żadnej wersji czy interpretacji (książkowej, telewizyjnej lub kinowej), aż …

… w listopadzie roku 2014, wydawca Image Comics Inc. rozpoczął publikację serii komiksowej ODY-C. Jej autorami są Matt Fraction (sc.) oraz Christian Ward (rys.). Jest to przewrotna adaptacja Odysei Homera. Jej przewrotność zawiera się głównie w trzech elementach. Po pierwsze, cała historia dzieje się w niezmierzonych przestrzeniach kosmosu. Po drugie, cały znany wszechświat zamieszkują kobiety i tylko kilku osobników rodzaju męskiego. Po trzecie, statkiem, na którym „żeglują” bohaterowie opowieści jest krążownik kosmiczny ODY-C.

Główna intryga oraz przedstawiane zdarzenia zaczerpnięte są z eposu Homera. Przy tym, teksty w komiksie pisane są, tak jak to zrobił Homer, sześciosylabowym heksametrem daktylicznym.

Po zwycięskim zakończeniu stuletniej wojny galaktycznej, Odyssia i jej towarzyszki rozpoczynają podróż do rodzimej Ithicaa. Nie wiedzą tego, iż będzie to najdłuższa, najdziwniejsza i najniebezpieczniejsza podróż ich życia. Wszystko to z powodu knowań bogiń Olimpu. Głównymi sprawczyniami przypadków Odyssi są wszechmatka Zeus (przywoływana jako Ona lub Ona-On) oraz Osidion (władczyni przestrzeni wszechświata). To ich celowe działania utrudniają podróżniczkom przemierzanie „mórz” kosmosu i rzucają ODY-C na planety będące zagubionymi w przestrzeni wyspami, na których Odyssia i jej towarzyszki przeżywają (chociaż nie wszystkie uchodzą z życiem) niebezpieczne przygody.

Jestem obarczony lekturą pierwowzoru. Dlatego trudno jest mi wyobrazić sobie, w jaki sposób komiks ten odbierają czytelnicy, którzy nie czytali Odysei Homera. Dla mnie, niezłą zabawą jest rozpoznawanie postaci, wątków i sytuacji opisanych przez Homera a tutaj przedstawionych w ich nowej, przewrotnej wersji. Całość przyjemności dopełniają niezwykłe rysunki Warda.

Do tej pory ukazały się trzy zeszyty. Czwarty spodziewany jest w kwietniu tego roku. Całość planowana jest na 24 zeszyty.

Devil Dinosaur

Pierwotnie opublikowano na stronie 20 marca 2015

Devil Dinosaur jest dinozaurem przypominającym Tyrannosaurusa Rex. Swoją czerwoną skórę zawdzięcza temu, że w młodości został osaczony i niemal spalony żywcem przez myśliwych z Plemienia Zabójców (Killer-Folk). Ogień wybuchającego wulkanu, w który został zapędzony, aktywował mutację, która nie tylko zmieniła kolor jego skóry, ale również dała mu siłę znacznie większą od posiadanej przez innych osobników jego rasy. Młody zwierz został wyratowany z opresji przez chłopca o imieniu Moon-Boy pochodzącego z Plemienia Małych Ludzi (Small Folk) wyglądem zbliżonych do małp. Od tej pory, obaj stali się nierozłączną parą.

Diabeł i Księżycowy Chłopiec przemierzają Świat Dinozaurów, który jest alternatywną wersją Ziemi we wszechświecie równoległym do naszego, i który zamieszkują wspólnie dinozaury oraz prymitywne, humanoidalne plemiona. Twórca komiksu, a był nim Jack Kirby, nie byłby sobą, gdyby do opowieści nie wprowadził elementów S-F. Dlatego, oprócz typowych dla prehistorii przygód, bohaterowie komiksu przeżywają spotkania z wysoce zaawansowanymi cywilizacjami obcych oraz, w ostatnim narysowanym przez Kirby’ego odcinku, teleportację na współczesną Ziemię.

Jack Kirby napisał scenariusz i narysował wszystkie dziewięć odcinków serii wydanej przez Marvel Comics. Pierwszy numer serii, która wśród wielbicieli twórczości Kirby’ego stała się jedną z kultowych kreacji, ukazał się w kwietniu 1978 roku. Po zamknięciu serii, jej bohaterowie pojawiali się sporadycznie w jedno-zeszytowych publikacjach, które, niestety, nie wychodziły spod pióra i ołówka Jacka Kirby’ego.

Bog Beast

Pierwotnie opublikowano na stronie 11 marca 2015

Bog Beast (Bestia z bagna) to postać, która mogła zaistnieć na dłużej w publikacjach komiksowych, podobnie jak Man-Thing (Marvel) lub Swamp Thing (DC). Podobieństwa między tymi trzema osobnikami są bardzo wyraźne: miejsce pojawienia się na bagnach, potworny wygląd, niezniszczalność, brak możliwości komunikowania się za pomocą mowy, stosowanie przemocy jedynie w obronie siebie lub innych. Jest również pewna różnica, w oparciu o którą można było szerzej rozwinąć pomysł. W przypadku bohaterów komiksów Marvela oraz DC ich geneza jest niemal identyczna. Oba potwory powstały w rezultacie wypadków, jakim ulegli naukowcy zajmujący się badaniem pewnych chemikaliów. W obu wypadkach, utracili oni człowieczeństwo zamieniając się w istoty (bardziej rośliny niż istoty żywe) kierujące się głównie instynktem. Bog Beast jest istotą w pełni rozumną. Jest jednym z mieszkańców głębi Ziemi, który został wysłany na powierzchnię w celu jej zbadania.

Scenariusz napisał John Albano a komiks narysował Jack Sparling. Redaktorem serii oraz autorem okładki był Larry Lieber. Opowiadanie o Bestii z bagna zostało opublikowane w roku 1975, w drugim zeszycie „Tales of Evil”, serii wydawanej przez Atlas Comics. Druga i ostatnia historia z udziałem tej postaci ukazała się w trzecim numerze tej serii. Niestety, podobnie jak w przypadku wielu innych postaci wykreowanych dla tego wydawnictwa, jej komiksowe życie było krótkie. Pomysł nie doczekał się kontynuacji.

The Lobo Paramilitary Christmas Special

Pierwotnie opublikowano na stronie 10 grudnia 2014

W latach 90-tych dwudziestego wieku, dzięki Keith’owi Giffenowi, Lobo był jedną z najpopularniejszych postaci w uniwersum DC.

W latach 90-tych dwudziestego wieku Simon Bisley był jednym z najpopularniejszych rysowników po obu stronach Atlantyku.

W latach 90-tych dwudziestego wieku Alan Grant był jednym z najpopularniejszych scenarzystów komiksowych po obu stronach Atlantyku.

W roku 1991, na Ziemi, jak zwykle, obchodzono Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji, DC Comics wydało komiks:
• tytuł: „The Lobo Paramilitary Christmas Special”;
• autorzy: Keith Giffen – zarys opowieści i planowanie stron, Simon Bisley – rysunki, Alan Grant – dialogi;
• słowa klucze: Boże Narodzenie, Króliksz Wielkanoszny (hick!), żleszenie eliminaszji (*&#%%hick!), Święty Mikołaj, Lobo;
• streszczenie: rozpierducha.

Efektem zbiegu wyżej wymienionych okoliczności była niekontrolowana chęć dokonania zakupu egzemplarza wspomnianej publikacji.

Machine Man The Living Robot

Pierwotnie opublikowano na stronie 20 października 2014

Zaczęło się od Marvel Treasury Special z roku 1976 … Chociaż nie …. Zaczęło się jeszcze wcześniej od obejrzenia filmu Stanleya Kubricka “Odyseja kosmiczna 2001” na podstawie powieści Arthura C.Clarke’a. Wspomnienie filmu oraz nazwisko Jack Kirby skłoniły mnie do zakupu tego wydania MTS zatytułowanego „2001: A Space Odyssey”.

Podobnie jak wiele innych, komiksowych adaptacji filmów, to wydawnictwo jest stosunkowo wiernym odtworzeniem wydarzeń przedstawionych w filmie. Jedną, znaczącą różnicą jest przedstawienie myśli głównego bohatera. Biorąc pod uwagę sposób prowadzenia opowieści przez Kubricka, tj. długie najazdy kamery, melancholia i niemal całkowity brak akcji, dziwić może fakt, że adaptacji komiksowej podjął się Jack Kirby, w twórczości którego dominują akcja i efekty wizualne. Ale …

… krótko po publikacji adaptacji filmu, w grudniu 1976, Marvel Comics Group opublikowało pierwszy numer serii zatytułowanej “2001: A Space Odyssey”. Była to autorska seria Kirby’ego, w której po swojemu rozwinął koncepcję powieści C.Clarka. Tym razem uraczył czytelników tym, z czego był znany i za co był lubiany. Skomplikowana, futurystyczna maszyneria i muskularne postacie bohaterów oraz akcja, akcja, akcja… Historie zawarte w pierwszych siedmiu zeszytach podążyły ścieżką wytyczoną przez powieść Clarka oraz przez film Kubricka. Wiła się ona od czasów prehistorycznych do dalekiej przyszłości. Jednak to, co działo się na poboczach tej ścieżki stanowiło wytwór wyobraźni Jacka Kirby’ego. Ponadto, Kirby nie byłby sobą, gdyby nie doprowadził do momentu, w którym skierował tę ścieżkę w zupełnie nową stronę. Wszystko to, co dzieje się od tego momentu jest wyłącznie wytworem jego wyobraźni. W numerze ósmym pojawia się Mister Machine. Jest to humanoidalny robot o numerze fabrycznym X-51, który po kontakcie z monolitem (zakładam, iż nie ma w tym miejscu potrzeby wyjaśniania o jaki monolit chodzi) uzyskuje to, co nazywamy człowieczeństwem. Dzięki poświęceniu swojego twórcy doktora Abela Stack, zostaje on uratowany przed zniszczeniem wraz z całą serią robotów, które okazały się produktami wadliwymi. Przyjmuje on imię i nazwisko Aaron Stack i próbuje żyć wśród ludzi. Wkrótce staje się znany, jako Machine Man występujący we własnej serii. Seria „2001: A Space Odyssey” skończyła się z numerem 10, a przygody X-51 kontynuowane były w nowej serii „Machine Man”. Kirby zakończył pracę nad tą serią, ku rozczarowaniu wielu fanów, z jej numerem dziewiątym. Jednak, stworzona przez niego postać, po wejściu w uniwersum Marvela, dalej wiedzie swoje życie. Pracę nad serią przejęli od Kirby’ego Marv Wolfman (sc.), Tom DeFalco (sc.) oraz Steve Ditko (rys.) i doprowadzili ją do numeru 19.

Machine Man pojawił się też kilkukrotnie gościnnie w innych seriach Marvela. Natomiast jego kolejne, znaczące pojawienie się, jako głównego bohatera nastąpiło na przełomie lat 1984 i 1985. Tom DeFalco (sc.), Herb Trimpe (szkic) oraz Barry Windsor-Smith (sc. & rys.) stworzyli opowieść nawiązującą do wcześniejszych przygód Machine Mana, ale umieścili ją w cyberpunkowej, dalekiej (jak na datę publikacji) przyszłości roku 2020. Ta cztero-odcinkowa mini-seria okazała się być jedną z najpopularniejszych opowieści o Machine Manie. Później, w dwóch rocznikach roku 1998, Machine Man wystąpił wspólnie z Cable i Bastionem. Autorami tej dwuczęściowej opowieści zatytułowanej „Engines of Destruction” byli Mike Higgins i Karl Bolers (sc.) oraz Rick Leonardi (rys.) z Danem Green (tusz) dla części pierwszej i Martin Egeland (rys.) z Howardem M.Shum (tusz) dla części drugiej. W roku 1999, w serii „X-51”, Marvel dokonał kolejnej „reanimacji” tego bohatera. Ukazało się 12…nie, przepraszam…13 (licząc numer 0 wydany wspólnie przez Marvela oraz Gareb Shamus Enterprises, Inc. DBA Wizard Entertainment) odcinków, za które odpowiedzialni byli Mike Higgins & Karl Bollers (sc.), Joe Bennett (rys.) oraz Slick i Bob Wiacek (tusz).

Czy po tym było coś więcej? Nie wiem, gdyż postać ta zniknęła z mojego widnokręgu.

Mickey Mouse, Donald Duck and Co.

Pierwotnie opublikowano na stronie 24 sierpnia 2014

Od kilkunastu lat wielu wydawców umożliwia czytelnikom zapoznanie się z komiksami publikowanymi wiele dekad temu. Komiksy te są wznawiane w zbiorczych tomach, bardzo często z ciekawymi notami dotyczącymi ich autorów oraz historii powstania i publikacji. Stanowią one gratkę dla osób zainteresowanych historią komiksu lub daną serią albo bohaterem, ale nie posiadających dla ich zdobycia możliwości fizycznych (oryginalne egzemplarze wiekowych publikacji są trudno dostępne) oraz finansowych (poprzez brak dostępności egzemplarze oryginalne bywają bardzo drogie i stanowią cel głównie kolekcjonerów lub inwestorów).

W połowie lat 60-tych XX wieku, w polskiej telewizji pojawiła się (a raczej pojawił się, bo Mickey jest chłopcem) Myszka Miki oraz inne postaci z wytwórni Disney’a (Kaczor Donald, Goofy, wiewiórki Chip i Dale, Zorro). Nie pamiętam już tego, czy odcinki pierwotnie emitowanego w USA w latach 1955-1959 popularnego programu muzycznego dla dzieci Mickey Mouse Fan Club (Klubu Myszki Miki) wraz z pogadankami samego Walta Disney’a i towarzyszącymi im fragmentami filmów kinowych (Królewna Śnieżka, Fantazja, Śpiąca Królewna, Dumbo, inne) pojawiały się w TVP regularnie (chyba był taki okres) czy sporadycznie. Później, przez wiele lat (60-tych i 70-tych), filmy z Myszką Miki, Kaczorem Donaldem, Goofim oraz wiewiórkami Chip i Dale stanowiły żelazny punkt świątecznego programu w Bożonarodzeniowe oraz Wielkanocne poranki. Pomimo tego, że z roku na rok powtarzane były te same filmy, my dzieci za każdym razem oczekiwaliśmy ich emisji. Uwielbialiśmy je.

W założonej w roku 1948 sieci Klubów Międzynarodowej Prasy i Książki, od ich skrótu KMPiK, potocznie nazywanych „empikami”, sprzedawano głównie prasę polską oraz pochodzącą z krajów bloku wschodniego. Od czasu do czasu można było tam kupić również publikacje zachodnie. To właśnie tam, w roku sześćdziesiątym którymś, namówiłem mamę na kupienie mi moich dwóch pierwszych książeczek z serii A Little Golden Book z Myszką Miki i Kaczorem Donaldem właśnie. Sprzedawca zapytał ośmiolatka czy potrafi czytać po angielsku. Nie potrafiłem, ale zadeklarowałem, że się nauczę.

Od tamtej pory zrealizowałem moją deklarację. Uzbierałem też sporą liczbę komiksów z bohaterami kreskówek Disney’a wydawanych przez Dell Comis czy Golden Key Comics. Nie ma się czym chwalić? Dzisiaj, gdy w kioskach i „empikach” miesięcznie pojawia się po kilka zeszytów oraz zbiorów Gigant, MegaGiga, itp., na pewno nie. Dlatego nie liczę kilku pudełek z komiksami Egmontu, które zbierały i czytały moje dzieci. Z sentymentem traktuję natomiast te, które zdobyłem w czasach, gdy prawie wszystko było „zdobywane” (w przeciwieństwie do „kupowane”), gdy dziesiąt-tysięczne nakłady książek i komiksów rozchodziły się w ciągu jednego dnia nie zadowalając wszystkich zainteresowanych, gdy Coca Cola smakowała inaczej (bo jej nie było), gdy komiksy zagraniczne trafiały do Polski w pojedynczych egzemplarzach, gdy…

Gdy w roku 2011 dowiedziałem się o albumowych publikacjach Fantagraphics Books Inc., w których zbierane są wszystkie historie narysowane przez dwóch chyba najsłynniejszych twórców disneyowskich komiksów, nie mogłem nie uwzględnić ich na mojej „chcę-to-mieć liście”. Tym bardziej, że rysunki tych twórców są najbliższe moim dziecięcym wspomnieniom. Tak, sentyment odgrywa dużą rolę w kolekcjonowaniu albumów publikowanych przez Fantagraphics.

Do dnia dzisiejszego ukazały się dwa albumy Mickey Mouse Color Sundays oraz sześć albumów Mickey Mouse Dailies zawierających rysunki Floyda Gottfredsona. Albumy te obejmują pierwsze dziewięć lat (1930-1938) z czterdziestu pięciu, w czasie których Gottfredson był twórcą i rysownikiem przygód Myszki Miki. Komiksy te były tworzone dla King Features Syndicate Inc., która to firma dystrybuowała je wśród wydawców dzienników. Fantagraphics posiada materiał na publikację trzynastu tomów, jednak ich wydanie uzależnione jest od wyników sprzedaży.

Ukazało się również 7 albumów z przygodami Kaczora Donalda i Wujka Scrooge’a, które rysował Carl Barks. To Barks wykreował Uncle Scrooge’a oraz kilka postaci, które do dnia dzisiejszego odgrywają istotne role w historiach z udziałem Kaczora Donalda opowiadanych przez innych twórców. Barks rysował Kaczora Donalda przez prawie trzydzieści lat.

Komiksy z Kaczorem Donaldem są kilku lub kilkunastostronicowymi historiami. Zdarzają się także jednostronicowe gagi. W przypadku Myszki Miki, są to jednostronicowe gagi, które, łączą się w długie, wielostronicowe opowiadania. Ja uwielbiam te jednostronicowe żarty, ponieważ oddają one charakter animowanych krótkometrażówek Disney’a z lat 30-tych do 50-tych. Ducha tamtych lat oddają również dialogi. Dzisiaj bawią używane wtedy zwroty, budowa zdań oraz wymowa (Miki i jego przyjaciele nie mówią tutaj szkolnym angielskim). Te dialogi mogą też stanowić ciekawy materiał dla lingwistów.

Poza historycznym materiałem, zaletą publikacji Fantagraphics jest to, że prezentują komiksy w ich oryginalnej wielkości, że zawierają eseje na temat twórców lub powstania konkretnych opowieści, ale również jest nią wysoka jakość wydania, która uzasadnia chęć do specjalnego wyeksponowania ich na półce.

AXA

Pierwotnie opublikowano na stronie 01 lipca 2014

W roku 2080, kilkadziesiąt lat po nuklearnym holokauście, ludzkość skryła się w mieście odizolowanym od reszty zniszczonego świata olbrzymią kopułą. Życie w tym mieście jest bezpieczne i wygodne dla jego mieszkańców. Jednak toczy się ono zgodnie z wieloma rygorystycznymi zasadami. Młoda dziewczyna Axa nie może dłużej znieść takiego życia. Buntuje się i w poszukiwaniu wolności postanawia wyzwolić się spod opiekuńczych rygorów i uciec z miasta. Jej pierwszym buntowniczym odruchem jest zrzucenie miejskiego ubrania i zastąpienie go skąpym bikini. Zrzucanie lub gubienie tego skromnego okrycia jest lejtmotywem komiksu. Axa bardzo często występuje toples lub całkowicie saute. Uzbrojona w miotacz i starodawny miecz, w towarzystwie zakochanego w niej mężczyzny (spotkany podczas pierwszej przygody barbarzyńca) oraz równie zakochanego robota MARKa przemierza ona zniszczony, ale powoli odradzający się Świat. Ruiny miast, częściowo zmutowana flora i fauna, siedliska społeczności cofniętych do barbarzyństwa, oazy wysoce zaawansowanej technologicznie ludzkości, mutanci a nawet UFO. Axa napotyka to wszystko na swojej drodze w poszukiwaniu przygody oraz odpowiedzi na pytanie o przyszłość ludzkości.

Przygody Axy były publikowane w postaci trzykadrowych pasków w brytyjskim dzienniku The Sun w latach 1978 – 1986. Scenarzystą był Donne Avenell a rysownikiem Enric Badia Romero. Publikacja tego komiksu w de facto rodzinnej gazecie nie powinna dziwić. Brytyjskie dzienniki znane są z dużej swobody w prezentowaniu „dorosłej” zawartości, czy to w stripach komiksowych, czy też wprost na zdjęciach (głównie w wydaniach weekendowych) przedstawiających młode, uśmiechnięte i nagie modelki (nigdy w pełnej frontalnej nagości).

W roku 1986 The Sun niespodziewanie przerwał publikację tej popularnej serii. Romero narysował jeszcze kilka nowych przygód Axy – dwa kolorowe zeszyty do scenariusza Chucka Dixona dla amerykańskiego Epic Comic oraz jedno długie, kolorowe opowiadanie dla hiszpańskiego magazynu Creepy (numery 52-59).

Wszystkie 2.238 pasków czarno-białego komiksu z The Sun zostało zebranych w dziewięć tomów opublikowanych w USA przez Ken Pierce, Inc. w ramach serii wydawniczej „1st American Edition Series”.

Poza USA, komiks był przedrukowywany w Brazylii, Włoszech i Szwecji.

Ego Sum

Pierwotnie opublikowano na stronie 13 maja 2014

Na komiks ten zwróciłem uwagę głównie ze względu na jego stronę graficzną. Po raz pierwszy oglądałem kadry namalowane przez włoskiego artystę Simone Bianchi. Podobają mi się wykonane ołówkiem i wykończone tuszem oraz farbami akrylowymi strony.

Bianchi jest również autorem scenariusza tego komiksu. Jest to historia s-f, kolejna z rodzaju opowieści o bohaterze budzącym się w ciemnym zaułku i stwierdzającym, iż nie wie kim jest i nie pamięta niczego sprzed swojego przebudzenia. Walcząc z amnezją, odnajduje on swoje ślady z przeszłości i podąża ich tropem poszukując swojej tożsamości oraz celu istnienia. Spotyka tych, którzy go znają, tych, którzy mu pomagają, tych, którzy się go boją oraz tych, którzy zdają się znać jego przeznaczenie, i którzy poddają go próbom i treningom mającym przygotować go do wypełnienia tego przeznaczenia. Prześladują go męczące wizje, w tym mężczyzny cierpiącego na krzyżu, co sugeruje religijny lub teologiczny podtekst opowieści. Wskazuje na to również to, że pierwszy tom rozpoczyna się modlitwą „Ojcze nasz”, a tom drugi się nią kończy. Opowieść „Ego Sum” ma zamknąć się w trzech albumach. Które wątki przeważą? Jaką misję ma do spełnienia bohater komiksu?

Do tej pory włoski wydawca Vittorio Pavesio Productions opublikował dwa tomy (kolejno w roku 2004 i 2005). W zeszłym roku w Londynie podczas LSCC miałem okazję rozmawiać z Simone Bianchi. Zapytałem go o kontynuację-zakończenie „Ego Sum”. Niestety, trzeci tom jest nadal w planach, które ze względu na inne zobowiązania artysty, głównie wobec amerykańskich wydawców (DC oraz Marvel), przesuwane są w czasie. Pozostaje mi cierpliwie czekać.

Cholly And Flytrap

Pierwotnie opublikowano na stronie  06 maja 2014

Ta dziwna para – zamaskowany, samotny żołnierz Cholly oraz nagi, korpulentny chińczyk Flytrap – pojawiła się w latach 80-tych na łamach Marvel’owskiego magazynu “Epic Illustrated” (numery 8, 10, 13, 14 i 34).

Dawno temu, na znajdującej się poza wszelkimi mapami planecie rozbiła się kosmiczna barka Exodus II. Przez wiele wieków jej rozbitkom udaje się żyć na niegościnnej dla nich planecie. Mnożą się i żyją tocząc nieustającą walkę o przetrwanie. Dzieje się tak nie tylko z powodu niegościnności planety, ale głównie, dlatego, że sami rozbitkowie uwielbiają prowadzenie wojen i kochają zabijać.

Cholly, Flytrap, liczna menażeria dziwnych postaci i stworów oraz apokaliptyczny świat, w którym toczą oni swoje potyczki są wytworem wyobraźni Arthura Suydama. Autor wplątuje swoich bohaterów w groteskowe sytuacje. Bawi się obrazem, chwilami pastiszując wizje Moebiusa przedstawione w jego Arzachu lub nawiązując do form graficznych charakterystycznych dla Vaughn Bode’a. Bawi się dialogami podkreślając w ten sposób surrealizm sytuacji. Humor i groteska mieszają się z brutalnymi scenami walki (w tym momencie przypomina mi się stara szkolna wyliczanka „ręka-noga-mózg-na-ścianie-kalesony-na-parkanie”). Wszystko to jest pięknie namalowane w stylu często opisywanym, jako połączenie undergroundu z malarstwem renesansowym.

W roku 1991 Epic Comics opublikował zbiór wszystkich, raczej niepowiązanych ze sobą fabularnie, epizodów, jakie pojawiły się w „Epic Illustrated”. Okraszone dziewięcioma stronami portfolio wydawnictwo nosi tytuł „The Original Adventures of Cholly and Flytrap”. Ci dwaj antybohaterowie gościli również na stronach „Heavy Metal”. W roku 2004 wydawnictwo Image Comics Inc. opublikowało cztero-zeszytową mini serię zatytułowaną „Center City”, którą później (w 2010) w jednym tomie wydała firma Radical Publishing. Ta ponad 150-stronicowa historia jest odmianą w stosunku do kilku- lub kilkunastostronicowych epizodów stanowiących odrębne i zamknięte gagi wykorzystujące postaci głównych bohaterów oraz plejadę mniej lub bardziej agresywnych dziwolągów zamieszkujących mało gościnną planetę.

Dzięki uprzejmości Arthura Suydama, jedna z przygód tej pary, chronologicznie następująca jakiś czas po wydarzeniach opisanych w miniserii „Center City”, została wydrukowana w numerach 13 i 14 naszego magazynu „Znakomiks”.

Ps. Dla dociekliwych – Co przypomina skała w pierwszym kadrze szóstego przykładu grafiki z wnętrza komiksu?

Starblazer – Space Fiction Adventure in Pictures

Pierwotnie opublikowano 28 kwietnia 2014

W roku 1979, szkockie wydawnictwo D.C.Thomson & Co. Ltd. rozpoczęło publikację serii kieszonkowych, czarno-białych komiksów S-F zatytułowaną „Starblazer – Space Fiction Adventure in Pictures”. Poza pierwszymi trzema numerami, które wydano w odstępach jednomiesięcznych, komiksy tej serii ukazywały się dwa razy w miesiącu. Pomimo słabej dystrybucji (zeszyty można było spotkać w większości kiosków w Szkocji i sporadycznie na pozostałych obszarach Wielkiej Brytanii) serię kontynuowano do 01 stycznia 1991 roku, kiedy to ukazał się jej ostatni, 281 numer. Mniej więcej w połowie okresu publikacji, seria zmieniła tytuł na „Starblazer – Fantasy Fiction in Pictures”. Było to związane z tym, że opowiadania fantasy lub space-fantasy zaczęły przeważać nad opowiadaniami science-fiction i space-opera.

Pomimo tego, że kilka postaci pojawiło się w więcej niż jednym opowiadaniu, każdy zeszyt stanowi zamkniętą historię. Dlatego zbieranie tej serii jest stosunkowo mało stresujące. Robię to głównie z sentymentu. Pierwsze pięć numerów „Starblazer” kupiłem podczas wakacji w roku 1979 hurtem w małym sklepiku z prasą i słodyczami w którejś z wiosek na północny-zachód od Glasgow. Starsza pani będąca właścicielką sklepiku, powiedziała puszczając do mnie oko „mężczyźni zawsze pozostają chłopcami marzącymi o przygodach”. Coś w tym jest. Teraz, gdy mam ku temu okazję, kupuję kolejne zeszyty przeglądając ich zawartość i wybierając te, których strona graficzna najbardziej odpowiada mi w danej chwili. Tak …, w tym wypadku kieruję się głównie rysunkami. Historie prezentowane na stronach „Starblazer” nie są wielką S-F lub fantasy. Ot, fajne czytadełka. Chociaż, znalazłem wśród nich kilka całkiem ciekawych nie tylko graficznie ale również scenariuszowo. A jest w czym wybierać. Z wydawcą tej serii współpracowała plejada brytyjskich (i nie tylko) scenarzystów oraz grafików, np.: Grant Morrison, Cam Kennedy, Walter Cyril Henry Reed, John Ridgway, Enrique Alcatea, Mike Chinn, Mike McMahon, Colin MacNeil, John Radford, John Smith, Jose Casanovas, Alan C.Hemus, Rafael Secura, Steve Holland, Alan Rogers, Mike Knowles, Keith Robson, Mikal R.Kayn, Tony O’Donnel i inni.

Wydawca serii przemycał przy okazji jej wydawania nieco informacji na temat kosmosu i jego eksploracji. Na drugiej, trzeciej i czwartej stronach okładki prezentowane były zdjęcia i teksty o technice kosmicznej, programach kosmicznych, astronautach, sputnikach, satelitach, planetach, itp.